wtorek, 16 lipca 2013

Liam ♥

Hejj , Kochanii  !! Ja całymi dniami sie obijam, i ostatnio miałam wenę i napisałam dla was chyba z 7 imaginów. Teraz dodam jednego z nich . i obiecuje, że przez najbliższe dni bede codziennie dodawać po jednym !! :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
_______________________________________________________________________________

Mnie nikt nie zmusza do miłości. A nawet wręcz przeciwnie, wszyscy mi ją odradzają. Ale ta miłość jest dla mnie jak nałóg. Trwam w niej dobrowolnie, nic na siłę. Zachowuję się jak narkoman, który co dzień twierdzi, że nie musi brać, ale chce, codziennie zażywając coraz to większą dawkę. Sądzi, że to on jest tego władcą, i to on decyduje, kiedy to wszystko skończy, a w rzeczywistości rządzi nim trucizna. Ale on tego nie widzi, kiedyś to zobaczy, ale będzie już za późno, żeby tak po prostu się od tego odciąć raz na zawsze. Ze mną jest tak samo. Jestem uzależniona od miłości. A trucizną, która coraz bardziej mnie niszczy jesteś ty."
"Kolejny ciekawy wpis do notatnika..." - pomyślałaś. Zamknęłaś zeszyt i schowałaś go pod stertą ubrań. Spojrzałaś przez szyby, na których dziadek mróz pozostawił swój ślad. Gdzieś tam był on. Ten, którego plakaty wisiały w twoim pokoju, ten który co noc śpiewał Ci do snu, ten, który nie wiedział o twoim istnieniu. Przełknęłaś napływające do oczu łzy. Wiedziałaś, że prawdopodobieństwo spotkania go jest jak jeden na dwa miliony praktycznie zerowe i to najbardziej kuło w serce. Grymas smutku ozdabiał Ci twarz. Westchnęłaś po raz ostatni i ułożyłaś się do snu, który jako jedyny umiał oddzielić Cię od brutalnej rzeczywistości.
"Chora z miłości" - myślał każdy kto widział Cię co dzień. Podkrążone oczy, blada skóra, wychudzona i zawsze zamyślona. Jak co poniedziałek podeszłaś pod salę biologiczną i usiadłaś w samym rogu. Z książką w ręku i ze słuchawkami na uszach sprawiałaś wrażenie zupełnie nieobecnej. Wkrótce wokół Ciebie zrobiło się tłoczno, zeszła się cała klasa czekająca na zajęcia. Wyłączyłaś odtwarzacz, książkę wepchnęłaś do torby i przywitałaś się z przyjaciółmi. Byłaś bardzo ładna dziewczyną. Szatynką o lekko kręconych włosach, długich szczupłych nogach, z niesamowitym poczuciem humoru i niewyparzonym językiem. Twoim jedynym mankamentem była miłość, którą darzyłaś kogoś kto nawet Cię nie znał. Stałaś się bledsza i bardziej koścista. Jedak charakter miałaś stały i niezmienny. Może i płakałaś w samotności, ale przy innych byłaś taka jak kiedyś. Nie użalałaś się nad sobą, nie przytłaczałaś ich swoimi problemami. Uśmiechałaś się często i często dogryzałaś innym. Dla nikogo nie było niczym dziwnym to, że zadawałaś się z chłopakami i to oni stanowili znaczą większość twojej paczki. Siedząc tak z nimi i śmiejąc się usłyszałaś chrząknięcie nad swoją głową. Odwróciłaś się i twoim oczom ukazała się się od dawna znienawidzona dziewczyna.
- Może byś się dosiadła do nas? Czemu spędzasz tyle czasu z chłopakami? Jesteś jednym z nich? - zadrwiła.
- Wiesz wolę siedzieć z chłopakami, którzy wywołują na mojej twarzy uśmiech, niż z dziewczynami, które siadają w kółku i obrabiają każdemu dupę.
Nie wdawałaś się w dłuższe dyskusję. Odwróciłaś się i powróciłaś do przerwanej czynności. Nagle jednak usłyszałaś swoje imię wypływające z ust ulubionej nauczycielki. Podeszłaś do niej i przywitałaś się uśmiechem.
- Słucham?
- Wygrałaś konkurs biologiczny. Za dwa tygodnie rozpoczynasz roczny kurs w Londynie. - odpowiedziała przytulając Cię i gratulując.
Nie wierzyłaś własnym uszom. Uradowana podzieliłaś się tą wiadomością z przyjaciółmi. "Czyżby los dawał mi szansę?" - myślałaś podczas powrotu do domu.
*2 tygodnie później*
Siedzisz właśnie w samolocie nie pewna tego co się wydarzy, a jednocześnie szczęśliwa na myśl o spełnieniu swoich marzeń.
Szłaś ze swoimi bagażami jednocześnie odczytując sms'a od organizatorów konkursu. Nagle poczułaś silne uderzenia. Telefon wypadł Ci z dłoni, a Ty natychmiast znalazłaś się na ziemi. Popatrzyłaś w górę i ujrzałaś jego. Nie mogłaś go pomylić z nikim innym. Byłaś pewna, że ten wypadek nie był przypadkiem. Uśmiechnęłaś się przepraszającą. Pozwoliłaś, aby pomógł Ci wstać.
- Wybacz. Niezdara ze mnie. - powiedziałaś lekko się rumieniąc.
- Nic się nie stało. Jestem cały, a co z Tobą?
- W porządku. jestem [t.i.]
- Piękne imię, a na mnie mówią Liam.
- Miło mi Cię poznać, ale wybacz muszę iść. - odpowiedziałaś szybko.
- Nie zatrzymuję Cię w takim razie. Do zobaczenia kiedyś.
- Tak. Pa. - ostatni raz z uśmiechem na niego spojrzałaś. Zabrałaś walizkę i wyminęłaś chłopaka. Sięgnęłaś do kieszeni, aby wyciągnąć telefon lecz nie znalazłaś go tam. Zdenerwowana obróciłaś się wokół własnej osi, aby znaleźć zgubę. Nagle ktoś chwycił twoje ramię. Wystraszona odskoczyłaś. Uśmiechnięty Liam patrzył na Ciebie w dłoni trzymając Twoją komórkę. Odetchnęłaś z ulgą. Podziękowałaś i obdarowałaś go buziakiem w policzek w podzięce. Chwyciłaś bagaże i podążyłaś do drzwi, a stamtąd wprost do taksówki. W aucie komórka za wibrowała oznajmiając przyjście wiadomości. Na ekranie pojawił się napis LIAM . Nie miałaś pojęcia skąd nagle miałaś jego nr. Jednak treść sms'a wszystko wyjaśniła:
"Pozwoliłem sobie zapisać sobie Twój nr, a mój Tobie. Aż szkoda byłoby zaprzepaścić taką znajomość Może dziś o 17 kawa w Starburcks?"
Szybko odpisałaś, że z chęcią i już nie możesz się doczekać. Nim się zorientowałaś taksówka zatrzymała się na osiedlu, na którym miałaś od dziś mieszkać. Podziękowałaś, zapłaciłaś i udałaś się do mieszkania. Na zegarku była godzina 15.30 więc czym prędzej udałaś się do łazienki, aby się wyszykować. Gotowa poszłaś na miejsce spotkania.
Wasza znajomość układała się idealnie i po 8 miesiącach znajomości byliście parą. Jednak nie dano wam długo nacieszyć się szczęście. To nie była jego wina. Nie chciał, aby to tak się skończyło, ale jednak. Impreza, za dużo alkoholu, utracona kontrola i jedna była dziewczyna. Mieszanka wybuchowa. Nie mogłaś uwierzyć w to wszystko. Mimo, że chłopcy przysięgali Ci, że do niczego nie doszło, jednak Ty widziałaś zdjęcia, a w głowie wciąż miałaś ten szyderczy śmiej tamtej dziewczyny, która dzwoniąc do Ciebie o 2 w nocy oznajmiła, że on nie wyszedł jeszcze z wprawy i zaspokoił ja jak nikt. Cały świat zawalił Ci się na głowę.
"Za dużo cierpienia. Kiedyś było prościej. Była woda zamiast wódki. paluszki zamiast papierosów. Były zabawy w rodzinę, w sklep, czy restaurację. Każdy mógł zostać lekarzem albo dyrektorem jakiejś firmy. Byliśmy perfekcyjnymi piosenkarzami. Porozumiewaliśmy się bez komórek i internetu, a berek był jedną z ulubionych zabaw. Dawniej świat wydawał się być łatwiejszy. Bez bólu pękającego serca, tęsknoty i nadziei na lepsze jutro. To nie tak, że kręcę sobie w głowie chore filmy. Po prostu myślę, czemu co chwilę jesteś kimś innym. Czasami życie może się znudzić. I wtedy zdarza się coś, co na zawsze nasze życie odmienia. I ono już nigdy nie ma prawa być nudne. Tak samo z naszym sercem - czasami nie chce mu się kochać, aż pojawia się ktoś, kto to zmienia. I nie ma prawa być już nigdy więcej samotne, ponieważ uczucie tak silne łączy na zawsze dwojga ludzi. Tak właśnie działał na mnie Liam. Nauczył mnie kochać po czym stało to co się stało. Życie było piękniejsze z perspektywy jego ramion. Wszystko było piękniejsze. Było. Tak wiele rzeczy było. Była radość , bezpieczeństwo było. Miłość była. Jednak tak silne uczucie nie znika w jednej chwili, nie rozwiewa się w ciągu jednego dnia, nie umiera tak nagle, bo to by oznaczało, że właściwie nigdy nie istniało. Pamiętam te wszystkie dobre i złe momenty. Nie chciałam, aby się złościł. Pragnęłam, by zaufał mi tak jak ja jemu. I wciąż go kocham. Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest wszystko. Nawet nadzieja..."
- Co tam piszesz? - usłyszałaś nagle czyjś zachrypnięty głos. Odwróciwszy się w stronę, z której dobiegał zobaczyłaś jego. Chłopaka, którego tak mocno pragnęłaś w tej chwili przytulić. Jego oczy były podpuchnięte od ciągłego płaczu.

- Już nic. - odpowiedziałaś.
- Czemu nie chcesz podarować mi drugiej szansy? - zapytał obracając Twoją twarz ku jego.
- Bo...Ile dni, miesięcy, lat można czekać aż zrozumiesz? Nie mam chyba aż tyle czasu. Zraniłeś mnie.
- Nic nie zrobiłem. To był przekręt oszustwo. Nigdy bym Ci tego nie zrobił. Zbyt mocno Cię kocham. Kiedy Ty to w końcu zrozumiesz? Moją historie znasz doskonale, wiesz kim jestem, Nie raz z Tobą rozmawiałem. Proszę.
- Prawda jest taka, że czasami tak mi Ciebie brakuje, że ledwo mogę to znieść.
- To wróć do mnie.
- Świat jest pełen hipokryzji lecz też gdzieś ma swą prawdę. Boję się, że znów zranisz moje serce.
- Nigdy...
- Tęskniłam. - powiedziałaś rzucając się na niego ze szczęścia.
- Ja też skarbie. Ja też.
- Wiesz, stoję nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Nasze spojrzenia się spotykają, a ja powstrzymując oddech, spuszczam wzrok. Moje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. I zdarza się tylko przy Tobie.

- Kocham Cię.
______________________________________________________________________________

Nie sądze, że mi wyszedł  , wyszło jedno wielkie badziewie, ale może wam akurat sie spodoba  !!  A teraz ide się pakować bo jade do babci na tydzień  !! :* Buziaki ♥
Mrs.Horan ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz