CZYTASZ = KOMENTUJESZ
_______________________________________________________________________________
Mnie nikt nie zmusza do miłości. A nawet wręcz przeciwnie,
wszyscy mi ją odradzają. Ale ta miłość jest dla mnie jak nałóg. Trwam w niej
dobrowolnie, nic na siłę. Zachowuję się jak narkoman, który co dzień twierdzi,
że nie musi brać, ale chce, codziennie zażywając coraz to większą dawkę. Sądzi,
że to on jest tego władcą, i to on decyduje, kiedy to wszystko skończy, a w
rzeczywistości rządzi nim trucizna. Ale on tego nie widzi, kiedyś to zobaczy,
ale będzie już za późno, żeby tak po prostu się od tego odciąć raz na zawsze.
Ze mną jest tak samo. Jestem uzależniona od miłości. A trucizną, która coraz
bardziej mnie niszczy jesteś ty."
"Kolejny ciekawy wpis do notatnika..." -
pomyślałaś. Zamknęłaś zeszyt i schowałaś go pod stertą ubrań. Spojrzałaś przez
szyby, na których dziadek mróz pozostawił swój ślad. Gdzieś tam był on. Ten,
którego plakaty wisiały w twoim pokoju, ten który co noc śpiewał Ci do snu,
ten, który nie wiedział o twoim istnieniu. Przełknęłaś napływające do oczu łzy.
Wiedziałaś, że prawdopodobieństwo spotkania go jest jak jeden na dwa miliony
praktycznie zerowe i to najbardziej kuło w serce. Grymas smutku ozdabiał Ci
twarz. Westchnęłaś po raz ostatni i ułożyłaś się do snu, który jako jedyny
umiał oddzielić Cię od brutalnej rzeczywistości.
"Chora z miłości" - myślał każdy kto widział Cię
co dzień. Podkrążone oczy, blada skóra, wychudzona i zawsze zamyślona. Jak co
poniedziałek podeszłaś pod salę biologiczną i usiadłaś w samym rogu. Z książką
w ręku i ze słuchawkami na uszach sprawiałaś wrażenie zupełnie nieobecnej.
Wkrótce wokół Ciebie zrobiło się tłoczno, zeszła się cała klasa czekająca na
zajęcia. Wyłączyłaś odtwarzacz, książkę wepchnęłaś do torby i przywitałaś się z
przyjaciółmi. Byłaś bardzo ładna dziewczyną. Szatynką o lekko kręconych
włosach, długich szczupłych nogach, z niesamowitym poczuciem humoru i
niewyparzonym językiem. Twoim jedynym mankamentem była miłość, którą darzyłaś
kogoś kto nawet Cię nie znał. Stałaś się bledsza i bardziej koścista. Jedak
charakter miałaś stały i niezmienny. Może i płakałaś w samotności, ale przy
innych byłaś taka jak kiedyś. Nie użalałaś się nad sobą, nie przytłaczałaś ich
swoimi problemami. Uśmiechałaś się często i często dogryzałaś innym. Dla nikogo
nie było niczym dziwnym to, że zadawałaś się z chłopakami i to oni stanowili
znaczą większość twojej paczki. Siedząc tak z nimi i śmiejąc się usłyszałaś
chrząknięcie nad swoją głową. Odwróciłaś się i twoim oczom ukazała się się od
dawna znienawidzona dziewczyna.
- Może byś się dosiadła do nas? Czemu spędzasz tyle czasu z
chłopakami? Jesteś jednym z nich? - zadrwiła.
- Wiesz wolę siedzieć z chłopakami, którzy wywołują na mojej
twarzy uśmiech, niż z dziewczynami, które siadają w kółku i obrabiają każdemu
dupę.
Nie wdawałaś się w dłuższe dyskusję. Odwróciłaś się i powróciłaś
do przerwanej czynności. Nagle jednak usłyszałaś swoje imię wypływające z ust
ulubionej nauczycielki. Podeszłaś do niej i przywitałaś się uśmiechem.
- Słucham?
- Wygrałaś konkurs biologiczny. Za dwa tygodnie rozpoczynasz
roczny kurs w Londynie. - odpowiedziała przytulając Cię i gratulując.
Nie wierzyłaś własnym uszom. Uradowana podzieliłaś się tą
wiadomością z przyjaciółmi. "Czyżby los dawał mi szansę?" - myślałaś
podczas powrotu do domu.
*2 tygodnie później*
Siedzisz właśnie w samolocie nie pewna tego co się wydarzy,
a jednocześnie szczęśliwa na myśl o spełnieniu swoich marzeń.
Szłaś ze swoimi bagażami jednocześnie odczytując sms'a od
organizatorów konkursu. Nagle poczułaś silne uderzenia. Telefon wypadł Ci z
dłoni, a Ty natychmiast znalazłaś się na ziemi. Popatrzyłaś w górę i ujrzałaś
jego. Nie mogłaś go pomylić z nikim innym. Byłaś pewna, że ten wypadek nie był
przypadkiem. Uśmiechnęłaś się przepraszającą. Pozwoliłaś, aby pomógł Ci wstać.
- Wybacz. Niezdara ze mnie. - powiedziałaś lekko się rumieniąc.
- Nic się nie stało. Jestem cały, a co z Tobą?
- W porządku. jestem [t.i.]
- Piękne imię, a na mnie mówią Liam.
- Miło mi Cię poznać, ale wybacz muszę iść. - odpowiedziałaś
szybko.
- Nie zatrzymuję Cię w takim razie. Do zobaczenia kiedyś.
- Tak. Pa. - ostatni raz z uśmiechem na niego spojrzałaś.
Zabrałaś walizkę i wyminęłaś chłopaka. Sięgnęłaś do kieszeni, aby wyciągnąć
telefon lecz nie znalazłaś go tam. Zdenerwowana obróciłaś się wokół własnej
osi, aby znaleźć zgubę. Nagle ktoś chwycił twoje ramię. Wystraszona
odskoczyłaś. Uśmiechnięty Liam patrzył na Ciebie w dłoni trzymając Twoją
komórkę. Odetchnęłaś z ulgą. Podziękowałaś i obdarowałaś go buziakiem w
policzek w podzięce. Chwyciłaś bagaże i podążyłaś do drzwi, a stamtąd wprost do
taksówki. W aucie komórka za wibrowała oznajmiając przyjście wiadomości. Na
ekranie pojawił się napis LIAM . Nie miałaś pojęcia skąd nagle miałaś jego nr.
Jednak treść sms'a wszystko wyjaśniła:
"Pozwoliłem sobie zapisać sobie Twój nr, a mój Tobie.
Aż szkoda byłoby zaprzepaścić taką znajomość Może dziś o 17 kawa w
Starburcks?"
Szybko odpisałaś, że z chęcią i już nie możesz się doczekać.
Nim się zorientowałaś taksówka zatrzymała się na osiedlu, na którym miałaś od
dziś mieszkać. Podziękowałaś, zapłaciłaś i udałaś się do mieszkania. Na zegarku
była godzina 15.30 więc czym prędzej udałaś się do łazienki, aby się
wyszykować. Gotowa poszłaś na miejsce spotkania.
Wasza znajomość układała się idealnie i po 8 miesiącach
znajomości byliście parą. Jednak nie dano wam długo nacieszyć się szczęście. To
nie była jego wina. Nie chciał, aby to tak się skończyło, ale jednak. Impreza,
za dużo alkoholu, utracona kontrola i jedna była dziewczyna. Mieszanka wybuchowa.
Nie mogłaś uwierzyć w to wszystko. Mimo, że chłopcy przysięgali Ci, że do
niczego nie doszło, jednak Ty widziałaś zdjęcia, a w głowie wciąż miałaś ten
szyderczy śmiej tamtej dziewczyny, która dzwoniąc do Ciebie o 2 w nocy
oznajmiła, że on nie wyszedł jeszcze z wprawy i zaspokoił ja jak nikt. Cały
świat zawalił Ci się na głowę.
"Za dużo cierpienia. Kiedyś było prościej. Była woda
zamiast wódki. paluszki zamiast papierosów. Były zabawy w rodzinę, w sklep, czy
restaurację. Każdy mógł zostać lekarzem albo dyrektorem jakiejś firmy. Byliśmy
perfekcyjnymi piosenkarzami. Porozumiewaliśmy się bez komórek i internetu, a
berek był jedną z ulubionych zabaw. Dawniej świat wydawał się być łatwiejszy.
Bez bólu pękającego serca, tęsknoty i nadziei na lepsze jutro. To nie tak, że
kręcę sobie w głowie chore filmy. Po prostu myślę, czemu co chwilę jesteś kimś
innym. Czasami życie może się znudzić. I wtedy zdarza się coś, co na zawsze
nasze życie odmienia. I ono już nigdy nie ma prawa być nudne. Tak samo z naszym
sercem - czasami nie chce mu się kochać, aż pojawia się ktoś, kto to zmienia. I
nie ma prawa być już nigdy więcej samotne, ponieważ uczucie tak silne łączy na
zawsze dwojga ludzi. Tak właśnie działał na mnie Liam. Nauczył mnie kochać po
czym stało to co się stało. Życie było piękniejsze z perspektywy jego ramion.
Wszystko było piękniejsze. Było. Tak wiele rzeczy było. Była radość ,
bezpieczeństwo było. Miłość była. Jednak tak silne uczucie nie znika w jednej
chwili, nie rozwiewa się w ciągu jednego dnia, nie umiera tak nagle, bo to by
oznaczało, że właściwie nigdy nie istniało. Pamiętam te wszystkie dobre i złe
momenty. Nie chciałam, aby się złościł. Pragnęłam, by zaufał mi tak jak ja
jemu. I wciąż go kocham. Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest
wszystko. Nawet nadzieja..."
- Co tam piszesz? - usłyszałaś nagle czyjś zachrypnięty
głos. Odwróciwszy się w stronę, z której dobiegał zobaczyłaś jego. Chłopaka,
którego tak mocno pragnęłaś w tej chwili przytulić. Jego oczy były podpuchnięte
od ciągłego płaczu.
- Już nic. - odpowiedziałaś.
- Czemu nie chcesz podarować mi drugiej szansy? - zapytał
obracając Twoją twarz ku jego.
- Bo...Ile dni, miesięcy, lat można czekać aż zrozumiesz?
Nie mam chyba aż tyle czasu. Zraniłeś mnie.
- Nic nie zrobiłem. To był przekręt oszustwo. Nigdy bym Ci
tego nie zrobił. Zbyt mocno Cię kocham. Kiedy Ty to w końcu zrozumiesz? Moją
historie znasz doskonale, wiesz kim jestem, Nie raz z Tobą rozmawiałem. Proszę.
- Prawda jest taka, że czasami tak mi Ciebie brakuje, że
ledwo mogę to znieść.
- To wróć do mnie.
- Świat jest pełen hipokryzji lecz też gdzieś ma swą prawdę.
Boję się, że znów zranisz moje serce.
- Nigdy...
- Tęskniłam. - powiedziałaś rzucając się na niego ze
szczęścia.
- Ja też skarbie. Ja też.
- Wiesz, stoję nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów.
Nasze spojrzenia się spotykają, a ja powstrzymując oddech, spuszczam wzrok.
Moje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć
jest niezwykła. I zdarza się tylko przy Tobie.
- Kocham Cię.
______________________________________________________________________________
Nie sądze, że mi wyszedł , wyszło jedno wielkie badziewie, ale może wam akurat sie spodoba !! A teraz ide się pakować bo jade do babci na tydzień !! :* Buziaki ♥
Mrs.Horan ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz