środa, 31 lipca 2013

Marcel cz.1 ♥

Wiem, że teraz wszyscy atakują Marcela, i wszystkie Imaginy są do siebie podobne, dlatego chciałam odrazu na początku powiedzieć, że sama go napisałam wymyśliłam i nie wiem co jeszcze. Mam nadzieje, że wam się spodoba.
________________________________________________________________________

Podeszłam do mojej szafki w szkole, po wyciągnięcie potrzebnych książek do następnych lekcji, a odłożenie tych, których nie potrzebuje. Można powiedzieć, że w szkole należę do tej elity, która jest na samy szczycie. Może nie jestem zapatrzoną w siebie pustą lalą, jak niektóre dziewczyny ze szkoły, tak zwane plastiki. Nie to żebym się chwaliła, ale w konkursach na „MISS SZKOŁY” to ja wygrywam, a nie te puste lale, z kilogramem tapety na twarzy, którą można zbierać z twarzy szpachelką. Gdy już zamykałam szafkę, za drzwiczek wyskoczyła moja przyjaciółka Victoria.
- No hej [t.i] – jak zawsze pełna życia przywitała mnie z uśmiechem na twarzy.
- Cześć kochana. Co tam ?
- A jakoś leci. Zgłaszam się na geografie, wiesz musze się jakoś podciągnąć, żeby, chociaż na czwórkę dociągnąć.
No tak, dzisiaj geografia, najgorszy przedmiot na świecie. Z geografii miałam zaledwie dwóje, też wypadałoby to jakoś nadrobić, ale jakoś przeważnie, akurat na ten przedmiot nigdy nie mam czasu.  Z innych przedmiotów mam same piątki, średnia na koniec roku zapowiadała się naprawdę obiecująco, a ta pechowa geografia wszystko psuła. Jednym z powodów, dlaczego tak nie lubiłam tego przedmiotu była nauczycielka. Starsza kobieta przy kości, która zawsze narzekała na całą klasę, tylko nie na klasowego kujona- Marcela. Tak naprawdę nikt nie wie, jaki Marcel jest naprawdę. Zawsze wszyscy po nim jadą, wyzywają go, wywalają książki z jego plecaka. Szkoda mi tego chłopaka, tak naprawdę chodzę z nim do klasy już z 4 lata, a nie zamieniłam z nim nawet 10 słów. Za każdym razem jak sobie to przypomnę to czuje się okropnie, że powoli psuje się tak jak te żenujące lalunie. Szłyśmy sobie korytarzem z moją przyjaciółką, gdzie w jednej chwili z moich zamyśleń wyrwały mnie jakieś krzyki.
-No dawaj kujonie. Boisz się.- Tak, szkolni mięśniacy z drużyny piłkarskiej wyżywali się na biednym Marcelu.
-Ej chłopaki, wystarczy tego ! –krzyknęłam na nich.
- No co ty [t.i], to zwykły kujon, daj spokój.
- Dobra, nara mi stąd. Jesteście żałośni.
Victoria tylko patrzyła się na mnie dziwnie, co ja robię. No, ale nie mogłam pozwolić, żeby się znęcali tak na tym bezbronnym, i niewinnym człowieku. W końcu on im nic nie zrobił.
-Marcel, wszystko w porządku?
-Yy, T-tak - zaczął się jąkać, co było naprawdę urocze.- D-dziękuje, że mi pomogłaś, ale nie musiałaś.-Nadal widziałam, że jest strasznie zdenerwowany moją obecnością. No, ale przecież chodziliśmy już parę lat do jednej klasy, nie widziałam powodu, żeby miał się mnie wstydzić.
-Spoko, oni już nie powinni ci dokuczać.- Posłałam mu miły uśmiech i zaczęłam pomagać mu podnosić jego rozrzucone książki po korytarzu.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, a razem z nim 45 minut udręki z Mrs. Moor, tak to właśnie ta zła kobieta z geografii. Nie wiem, dlaczego, ale już przez nią zniechęcam się do zajęć. Jak zawsze na lekcji, uwzięła się na mnie. Nie rozumiałam tej kobiety, czy ona chce zrobić mi na złość? Albo woli, żebym przez nią nie zdała klasy? Tak na pewno o to chodzi! Nie ma męża, ubiera się jak zakonnica, i w dodatku mieszka ze swoimi siedmioma kotami. W końcu dobiegł koniec tej udręki. Chyba najgorsze 45 minut w moim życiu. Pod koniec lekcji zaczęłam rozmawiać z Victorią, że musze załatwić sobie jakieś korki, żeby się podciągnąć. Wiktoria wpadła na niesamowity pomysł, żebym spytała się tego kujona czy mi pomoże. Od razu ją poprawiłam, że on ma imię, ale jak to ona. Tylko dziwnie się na mnie popatrzyła.
Wyszli już wszyscy z klasy, zostałam tylko ja z Marcelem. Podeszłam do niego i zaczęłam bardzo ciekawą rozmowę.

- Cześć Marcel. – Rzuciłam do niego miły uśmiech. Chyba się mnie przestraszył bo jego mina mówiła sama za siebie.
-C-cześć [t.i]. Ty znasz moje imie? – W jego oczach widziałam jedynie wielkie przerażenie.
-Pewnie głuptasie, znam wszystkich imiona. A przynajmniej się staram.- To ostatnie zdanie wymamrotałam pod nosem. Chłopak się uśmiechną, i w tym momencie ukazały się jego śliczne jak i urocze dołeczki.
-Myślałem, że taka dziewczyna jak ty, nie zna mojego imienia. Nie wie w ogóle o moim istnieniu.
-Znam cię, przecież dzisiaj z tobą rozmawiałam rano. A no właśnie, bo miałabym do ciebie taką małą prośbę. – Przerwałam na chwile, nie wiedziałam jak to zebrać wszystko w jedno zdanie-Czy byś mógł mi pomóc się trochę podciągnąć z geografii. Ja oczywiście zapłacę. To coś takie w stylu korepetycji.- W końcu skończyłam swój monolog, i czekałam z niecierpliwieniem na odpowiedz Marcela. Chłopak ukazał swój śnieżnobiały rząd zębów.
- Jesteś pierwszą osobą, która nie chce zadania, tylko prosi mnie o wytłumaczenie pewnej rzeczy. Pewnie pomogę ci, tylko nie wezmę za to pieniędzy, dla mnie to będzie sama przyjemność, poduczyć taka ładną dziewczynę jak ty. – Pierwsze, co pomyślałam, że pierwszy raz słyszę tyle słów wypowiedzianych przez niego, dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, co powiedział, i w jednej chwili szkarłatne rumieńce wkradły się na moje policzki.
-Dziękuje i dziękuje. – Wyciągnęłam kartkę i podałam mu. Napisałam mój adresem i numer  telefonu.- Masz tutaj mój adres i numer, możesz przyjść dzisiaj o 16?- Spytałam niepewnie.
-Pewnie, i nie masz za, co dziękować.- Uśmiechnęłam się do niego, najładniej jak umiałam i go przytuliłam. Chłopak nie wiedział co ma zrobić, bvył zestresowany, ale po chwili odwzajemnił uścisk.
***
*Puk, puk, puk*
Podeszłam do drzwi, otworzyłam je , i to był mój gość, na którego czekałam. Marcel pojawił się w drzwiach. Jak zawsze spodnie w kant wysoko zapinane. Biała koszula a na nią kraciasta kamizelka. Pod kamizelką a na koszuli, odznaczał się krawat pasujący do nakrycia, a jego zgrabny nos zdobiły, brązowe w ciężkiej oprawie okulary. Fryzura jak zawsze była ulizana, na żelu. Właśnie w tym momencie zauważyłam, jakie ma piękne kocie, zielone oczy. Były niesamowite, zatopiłam się w nich jak w niczym innym. Po paru minutach staniu w drzwiach ocząsnełam się i zaprosiłam chłopaka do środka. Zaprowadziłam Marcela do mnie, do pokoju. Usiedliśmy na łóżku, i zaczął mi tłumaczyć o szerokościach i długościach geograficznych. Wszystko wyglądało inaczej jak on mi tłumaczył, a nie Pani Moor. Pouczyliśmy się godzinę. A przez następny czas rozmawialiśmy o wszystkim , i o niczym. Przez te parę godzin, poczułam się jakbym go znała całe życie, i by był moim przyjacielem. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Marcel.
-Ja już chyba będę szedł, już późno.- Faktycznie było późno, straciliśmy poczucie czasu.
- Jasne, jak chcesz.
Odprowadziłam go na dół do drzwi, już miał je zamykać.
-Czekaj Marcel.- I w tym momencie rzuciłam mu się w ramiona i go mocno przytuliłam, a na koniec dałam buziaka w policzek. Wyszeptałam mu tylko do ucha „Dziękuje”. Chłopak się zarumienił.
-Słodko wyglądasz jak się rumienisz.
Uśmiechnął się do mnie i mnie przytulił, i w ciągu minuty zniknął.
***
Codziennie się z nim spotykałam, u mnie w domu. Przez ostatnie dwa tygodnie. Oceny z geografii poprawiły się, z czego ja i Marcel byliśmy zadowoleni.  Miło spędzałam z nim czas. W końcu siedzieliśmy raz na moim łóżku, przytuleni, i rozmawialiśmy jak zawsze o wszystkim i o niczym.
- Wiesz Marcel – zaczęłam mówić, a jedyną rzeczą jaką chciałam zrobić, było pocałowanie go, w jego malinowe usta.
_____________________________________________________________________________

To macie tutaj naszego Marcelka.. ♥ Jejku, strasznie dziękuje za tamte komentarze, a co do krótkiego opowiadania to pomyśle. Ale strasznie bardzo  mnie mobilizują komentarze, i chciała bym ich widzieć jak najwięcej. Chcecie następną część. Jak tak to piszcie w komentarzach. Jak sie zdecydujecie to ją dodam, bo mam prawie napisaną, tylko czekam na waszą opinie, i życze udanych dalszych wakacji. I kto z was idzie na "Tjis Is Us", ja osobiście wybieram się tam z moją przyjaciółką !! ♥

Mrs. Horan ♥


środa, 24 lipca 2013

Harry ♥


Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznał? Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz.
Kolejny raz niczym zjawa mijasz wiszące w korytarzu lustro. Zatrzymujesz się i z obrzydzeniem patrzysz na odbicie. Oczy podkrążone od płaczu, rozciągnięta koszulka, przetłuszczone, niechlujne włosy. Opuściłaś głowę i znów zamknęłaś się w swoim pokoju. Wpatrzona w ruchliwą panoramę Londynu za oknem zastanawiałaś się czyż nie po to właśnie są przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze? Gdzie te 4155478 znajomych z facebooka. Gdzie ta 5 na, którą zawsze mogłaś liczyć? Zostawili Cię. Przez jeden błąd, chodź obiecali że zawsze będą. Masz prawo popełniać błędy i masz prawo ich później żałować lub nie żałować. Nikt jednak nie ma prawa Cię za to oceniać, a tym bardziej krytykować. Jednak oni. Oni wzgardzili Tobą jak ostatnią szmatą. 4 najlepszych przyjaciół i przyjaciółka. Kazali Ci wybierać oni, albo miłość. Cóż mogłaś zrobić posłuchałaś serca, a ono sprawiło, że przyjaciele odeszli i "miłość twojego życia" zdradziła Cię i pozostawiła osamotnioną.
- Cierpienie nie jest naszym celem ostatecznym. Szczęście jest naszym przeznaczeniem. - usłyszałaś nad swoją głową. Przestraszona odskoczyłaś. Twoja siostra siedziała obok Ciebie i ze smutkiem patrzyła jak pogrążona siedzisz.
- Od dziś nie ufam tym, którzy są przekonani, że mają wielu przyjaciół. To znak, że nie znają ludzi.
- Miłość. To taki szajs, na który choruje większość nastolatek. Pamiętasz? Nigdy nie chciałaś być jak wszyscy. Więc teraz podnoś ten tyłek marsz do łazienki i idziemy na zakupy. Mam dość bezczynnego patrzenia jak opadasz na dno.
Tego Ci brakowało. Kogoś komu będzie na Tobie zależeć, kogoś kto pomoże Ci wyrwać się z objęć przeszłości. Próbowałaś się uśmiechać. Twoja siostra dokładała wszelkich starań, abyś po raz pierwszy od pół roku zaśmiała się. I.. udało jej się. Wychodząc z galerii twój śmiech słychać było w całej okolicy. Chodź na moment powróciłaś stara Ty. Taka jak kiedyś.
*miesiąc poźniej*
Stoisz nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Wasze spojrzenia się spotykają, a ty powstrzymując oddech, spuszczasz wzrok. Twoje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. On chłopak spotkany przypadkiem w kawiarni z burzą loków na głowie i przeszywającym zielonym spojrzeniem. Pragnęłaś go. Co prawda znałaś go od 2 tygodni, ale wiedziałaś o nim wszystko. Marzyłaś o jego ciepłym i szybkim oddechu na twojej szyi. Jego dotyku, który obudzi we tobie wszystkie zmysły. Jego wzroku, który rozbudzi twoje ciało. Jego gorących ustach i tym języku, który doprowadziłby do szaleństwa. Usiedliście na ławce w parku. Wpatrzona w niego, z rumieńcami na policzkach sprawiałaś wrażenie w pełni szczęśliwej.
- Powiedź mi. Co byś dla mnie zrobiła?
- Gdybyś kiedyś stał samotnie tak, w deszczowy dzień bez parasola barw, a ujrzałbym Ciebie, podeszłabym . . . Po prostu zrobiła to i przytuliła Cię. Tam gdzie słońce świeci, a dzieci bawią się na placu, tam gdzie kawiarenek milion na ulicznym maglu, gdzie spojrzeń bilon codziennie wymierzonych, a ja ciągle widziałabym Twoje oczy.
- Zwykła znajomość zamieniła się nagle w tak silną miłość..
- Słucham?
- Wtedy w kawiarni. Nie wpadłem na Ciebie przypadkiem. Spodobałaś mi się, a ja chciałem Cię lepiej poznać. Zakochałem się w Tobie. Kocham Cię.
- Wiesz wielu facetów mi się podoba. Kilkunastu mnie kręci. Na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. W paru podoba mi się ich niezwykła osobowość, a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. Jednak kochać, mogę tylko tego jednego. I nie wiedzieć czemu, ale padło na Ciebie...
- Kocham Cię (T.I)
-Ja Ciebie też Harry.

W jednym momencie, wasze usta złączyły się w jedną całość. Chciałaś by ta chwila trwała już do końca, nie chciałaś jej przerywać. Wasz pocałunek był na początku delikatny, ale z czasem zrobił się energiczny i brutalny. Podobało ci się. Wiedziałaś, że to jest właśnie ten jedyny, dzięki któremu uśmiech nie będzie schodził z twojej twarzy. Że będzie twoim przyjacielem, jak i wielką miłością. Kochałaś go całym swoim sercem, tak jak on Ciebie.
______________________________________________________________________________

To tak, macie tutaj z Hazzą. Wczoraj było narodowe święto Directionerek, można to tak ująć. Trzy lata temu 23, chłopcy zeszli sie w zespół. Naprawdę jest to wielkie przeżycie, że już trzy lata jesteśmy z nimi. A jak wam podoba się ich nowa piosenka Best Song Ever ? Moim zdaniem jest świetna, jak oglądałam po raz pierwszy to tylko mogłam pozdrawiać z podłogi. Jak i za każdym razem, ta piosenka jest kjmnhdndscnsn. I jestem bardzo dumna ze wszystkich Directionerek, za rekord na YouTube.
2 komentarze = IMAGIN [następny]

Mrs.Horan ♥

wtorek, 16 lipca 2013

Liam ♥

Hejj , Kochanii  !! Ja całymi dniami sie obijam, i ostatnio miałam wenę i napisałam dla was chyba z 7 imaginów. Teraz dodam jednego z nich . i obiecuje, że przez najbliższe dni bede codziennie dodawać po jednym !! :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
_______________________________________________________________________________

Mnie nikt nie zmusza do miłości. A nawet wręcz przeciwnie, wszyscy mi ją odradzają. Ale ta miłość jest dla mnie jak nałóg. Trwam w niej dobrowolnie, nic na siłę. Zachowuję się jak narkoman, który co dzień twierdzi, że nie musi brać, ale chce, codziennie zażywając coraz to większą dawkę. Sądzi, że to on jest tego władcą, i to on decyduje, kiedy to wszystko skończy, a w rzeczywistości rządzi nim trucizna. Ale on tego nie widzi, kiedyś to zobaczy, ale będzie już za późno, żeby tak po prostu się od tego odciąć raz na zawsze. Ze mną jest tak samo. Jestem uzależniona od miłości. A trucizną, która coraz bardziej mnie niszczy jesteś ty."
"Kolejny ciekawy wpis do notatnika..." - pomyślałaś. Zamknęłaś zeszyt i schowałaś go pod stertą ubrań. Spojrzałaś przez szyby, na których dziadek mróz pozostawił swój ślad. Gdzieś tam był on. Ten, którego plakaty wisiały w twoim pokoju, ten który co noc śpiewał Ci do snu, ten, który nie wiedział o twoim istnieniu. Przełknęłaś napływające do oczu łzy. Wiedziałaś, że prawdopodobieństwo spotkania go jest jak jeden na dwa miliony praktycznie zerowe i to najbardziej kuło w serce. Grymas smutku ozdabiał Ci twarz. Westchnęłaś po raz ostatni i ułożyłaś się do snu, który jako jedyny umiał oddzielić Cię od brutalnej rzeczywistości.
"Chora z miłości" - myślał każdy kto widział Cię co dzień. Podkrążone oczy, blada skóra, wychudzona i zawsze zamyślona. Jak co poniedziałek podeszłaś pod salę biologiczną i usiadłaś w samym rogu. Z książką w ręku i ze słuchawkami na uszach sprawiałaś wrażenie zupełnie nieobecnej. Wkrótce wokół Ciebie zrobiło się tłoczno, zeszła się cała klasa czekająca na zajęcia. Wyłączyłaś odtwarzacz, książkę wepchnęłaś do torby i przywitałaś się z przyjaciółmi. Byłaś bardzo ładna dziewczyną. Szatynką o lekko kręconych włosach, długich szczupłych nogach, z niesamowitym poczuciem humoru i niewyparzonym językiem. Twoim jedynym mankamentem była miłość, którą darzyłaś kogoś kto nawet Cię nie znał. Stałaś się bledsza i bardziej koścista. Jedak charakter miałaś stały i niezmienny. Może i płakałaś w samotności, ale przy innych byłaś taka jak kiedyś. Nie użalałaś się nad sobą, nie przytłaczałaś ich swoimi problemami. Uśmiechałaś się często i często dogryzałaś innym. Dla nikogo nie było niczym dziwnym to, że zadawałaś się z chłopakami i to oni stanowili znaczą większość twojej paczki. Siedząc tak z nimi i śmiejąc się usłyszałaś chrząknięcie nad swoją głową. Odwróciłaś się i twoim oczom ukazała się się od dawna znienawidzona dziewczyna.
- Może byś się dosiadła do nas? Czemu spędzasz tyle czasu z chłopakami? Jesteś jednym z nich? - zadrwiła.
- Wiesz wolę siedzieć z chłopakami, którzy wywołują na mojej twarzy uśmiech, niż z dziewczynami, które siadają w kółku i obrabiają każdemu dupę.
Nie wdawałaś się w dłuższe dyskusję. Odwróciłaś się i powróciłaś do przerwanej czynności. Nagle jednak usłyszałaś swoje imię wypływające z ust ulubionej nauczycielki. Podeszłaś do niej i przywitałaś się uśmiechem.
- Słucham?
- Wygrałaś konkurs biologiczny. Za dwa tygodnie rozpoczynasz roczny kurs w Londynie. - odpowiedziała przytulając Cię i gratulując.
Nie wierzyłaś własnym uszom. Uradowana podzieliłaś się tą wiadomością z przyjaciółmi. "Czyżby los dawał mi szansę?" - myślałaś podczas powrotu do domu.
*2 tygodnie później*
Siedzisz właśnie w samolocie nie pewna tego co się wydarzy, a jednocześnie szczęśliwa na myśl o spełnieniu swoich marzeń.
Szłaś ze swoimi bagażami jednocześnie odczytując sms'a od organizatorów konkursu. Nagle poczułaś silne uderzenia. Telefon wypadł Ci z dłoni, a Ty natychmiast znalazłaś się na ziemi. Popatrzyłaś w górę i ujrzałaś jego. Nie mogłaś go pomylić z nikim innym. Byłaś pewna, że ten wypadek nie był przypadkiem. Uśmiechnęłaś się przepraszającą. Pozwoliłaś, aby pomógł Ci wstać.
- Wybacz. Niezdara ze mnie. - powiedziałaś lekko się rumieniąc.
- Nic się nie stało. Jestem cały, a co z Tobą?
- W porządku. jestem [t.i.]
- Piękne imię, a na mnie mówią Liam.
- Miło mi Cię poznać, ale wybacz muszę iść. - odpowiedziałaś szybko.
- Nie zatrzymuję Cię w takim razie. Do zobaczenia kiedyś.
- Tak. Pa. - ostatni raz z uśmiechem na niego spojrzałaś. Zabrałaś walizkę i wyminęłaś chłopaka. Sięgnęłaś do kieszeni, aby wyciągnąć telefon lecz nie znalazłaś go tam. Zdenerwowana obróciłaś się wokół własnej osi, aby znaleźć zgubę. Nagle ktoś chwycił twoje ramię. Wystraszona odskoczyłaś. Uśmiechnięty Liam patrzył na Ciebie w dłoni trzymając Twoją komórkę. Odetchnęłaś z ulgą. Podziękowałaś i obdarowałaś go buziakiem w policzek w podzięce. Chwyciłaś bagaże i podążyłaś do drzwi, a stamtąd wprost do taksówki. W aucie komórka za wibrowała oznajmiając przyjście wiadomości. Na ekranie pojawił się napis LIAM . Nie miałaś pojęcia skąd nagle miałaś jego nr. Jednak treść sms'a wszystko wyjaśniła:
"Pozwoliłem sobie zapisać sobie Twój nr, a mój Tobie. Aż szkoda byłoby zaprzepaścić taką znajomość Może dziś o 17 kawa w Starburcks?"
Szybko odpisałaś, że z chęcią i już nie możesz się doczekać. Nim się zorientowałaś taksówka zatrzymała się na osiedlu, na którym miałaś od dziś mieszkać. Podziękowałaś, zapłaciłaś i udałaś się do mieszkania. Na zegarku była godzina 15.30 więc czym prędzej udałaś się do łazienki, aby się wyszykować. Gotowa poszłaś na miejsce spotkania.
Wasza znajomość układała się idealnie i po 8 miesiącach znajomości byliście parą. Jednak nie dano wam długo nacieszyć się szczęście. To nie była jego wina. Nie chciał, aby to tak się skończyło, ale jednak. Impreza, za dużo alkoholu, utracona kontrola i jedna była dziewczyna. Mieszanka wybuchowa. Nie mogłaś uwierzyć w to wszystko. Mimo, że chłopcy przysięgali Ci, że do niczego nie doszło, jednak Ty widziałaś zdjęcia, a w głowie wciąż miałaś ten szyderczy śmiej tamtej dziewczyny, która dzwoniąc do Ciebie o 2 w nocy oznajmiła, że on nie wyszedł jeszcze z wprawy i zaspokoił ja jak nikt. Cały świat zawalił Ci się na głowę.
"Za dużo cierpienia. Kiedyś było prościej. Była woda zamiast wódki. paluszki zamiast papierosów. Były zabawy w rodzinę, w sklep, czy restaurację. Każdy mógł zostać lekarzem albo dyrektorem jakiejś firmy. Byliśmy perfekcyjnymi piosenkarzami. Porozumiewaliśmy się bez komórek i internetu, a berek był jedną z ulubionych zabaw. Dawniej świat wydawał się być łatwiejszy. Bez bólu pękającego serca, tęsknoty i nadziei na lepsze jutro. To nie tak, że kręcę sobie w głowie chore filmy. Po prostu myślę, czemu co chwilę jesteś kimś innym. Czasami życie może się znudzić. I wtedy zdarza się coś, co na zawsze nasze życie odmienia. I ono już nigdy nie ma prawa być nudne. Tak samo z naszym sercem - czasami nie chce mu się kochać, aż pojawia się ktoś, kto to zmienia. I nie ma prawa być już nigdy więcej samotne, ponieważ uczucie tak silne łączy na zawsze dwojga ludzi. Tak właśnie działał na mnie Liam. Nauczył mnie kochać po czym stało to co się stało. Życie było piękniejsze z perspektywy jego ramion. Wszystko było piękniejsze. Było. Tak wiele rzeczy było. Była radość , bezpieczeństwo było. Miłość była. Jednak tak silne uczucie nie znika w jednej chwili, nie rozwiewa się w ciągu jednego dnia, nie umiera tak nagle, bo to by oznaczało, że właściwie nigdy nie istniało. Pamiętam te wszystkie dobre i złe momenty. Nie chciałam, aby się złościł. Pragnęłam, by zaufał mi tak jak ja jemu. I wciąż go kocham. Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest wszystko. Nawet nadzieja..."
- Co tam piszesz? - usłyszałaś nagle czyjś zachrypnięty głos. Odwróciwszy się w stronę, z której dobiegał zobaczyłaś jego. Chłopaka, którego tak mocno pragnęłaś w tej chwili przytulić. Jego oczy były podpuchnięte od ciągłego płaczu.

- Już nic. - odpowiedziałaś.
- Czemu nie chcesz podarować mi drugiej szansy? - zapytał obracając Twoją twarz ku jego.
- Bo...Ile dni, miesięcy, lat można czekać aż zrozumiesz? Nie mam chyba aż tyle czasu. Zraniłeś mnie.
- Nic nie zrobiłem. To był przekręt oszustwo. Nigdy bym Ci tego nie zrobił. Zbyt mocno Cię kocham. Kiedy Ty to w końcu zrozumiesz? Moją historie znasz doskonale, wiesz kim jestem, Nie raz z Tobą rozmawiałem. Proszę.
- Prawda jest taka, że czasami tak mi Ciebie brakuje, że ledwo mogę to znieść.
- To wróć do mnie.
- Świat jest pełen hipokryzji lecz też gdzieś ma swą prawdę. Boję się, że znów zranisz moje serce.
- Nigdy...
- Tęskniłam. - powiedziałaś rzucając się na niego ze szczęścia.
- Ja też skarbie. Ja też.
- Wiesz, stoję nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Nasze spojrzenia się spotykają, a ja powstrzymując oddech, spuszczam wzrok. Moje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. I zdarza się tylko przy Tobie.

- Kocham Cię.
______________________________________________________________________________

Nie sądze, że mi wyszedł  , wyszło jedno wielkie badziewie, ale może wam akurat sie spodoba  !!  A teraz ide się pakować bo jade do babci na tydzień  !! :* Buziaki ♥
Mrs.Horan ♥

piątek, 12 lipca 2013

Kochani ♥

Hej , Hej , Hej ..
Mam do was taką prośbę , prosimy komentarze, jak przeczytasz Imagina skomentuj, to naprawdę pomaga i mobilizuje do pisania, bo wie , że komuś się to podoba i, że ma dalej pisać. Także słońca wy moje, komentujcie posty, będzie nam bardzo miło  !! ♥ Ja teraz oglądam mecz naszej reprezentacji w siatkówkę, mam nadzieje, że wygrają :** A następny Imagin powinien pojawić się jakoś na dniach !! ♥ I w komentarzach możecie pisać z kim chcecie Imaginy, i w jakiej sytuacji mają się one obracać !!. Liczę na was koty i życzę wam jak najlepszych wakacji  !! I dodam wam naszych chłopców .! 


Mrs. Horan ♥

poniedziałek, 8 lipca 2013

Harry cz. 3

Też się rozpłakałam i mocno go przytuliłam . Czułam taką ulgę ,  bo cały  czas nosiłam w sobie te słowa . Chwile później Hazza popatrzył się na mnie i lekko uśmiechną .
H - Nie wiem dlaczego , ale ogarnia mnie takie dziwne uczucie...
J- Jakie ?!
H- To jest coś takiego , że chyba zdaje sobie świadomość , że nie wszystkie fanki są takie same , a Ty jesteś tą wyjątkową
J - Każdy jest wyjątkowy , tylko nie każdy o tym wie
H - Gdybym tylko mógł zapakować Cię do walizki , to bym z Tb wszędzie podróżował .
J - Haha ! Jak taki misiu ?!
H- tak ! Dokładnie .
J- Czasami zastanawiam się jaki jesteś naprawdę , co czujesz i co myślisz , wiem , że mamy mało czasu itp. ale chciałabym żebyś chociaż przez chwile był w 100 % sobą . Nie ' omg.... Harry Styles z 1D :O ' Tylko ' Harry ...' To jest takie moje malutkie marzenie .
H - Mogę spróbować je spełnić ....
H - więc , tutaj jakoś chyba nie mamy dobrych warunków na szczerą rozmowę , dlatego chciałbym Cię zaprosić  na lody .
( był bardzo upalny dzień )
J - Jesteś pewny , że masz na takie rzeczy czas ?!
H- To jest  moje  życie  , fakt ciężko znaleźć chwilę dla siebie , przyjaciół , rodziny , ale jeżeli już Cię zaprosiłem to nie wypada zrezygnować .
J - Bardzo się cieszę , ale teraz nie mam dużo czasu  .
Musiałam szybko to zakończyć , bo  nie byłam z tego miasta i jechałam autobusem o wyznaczonej godzinie . Wszystko mu wyjaśniłam .
H - To w takim razie nie mam pojęcia gdzie się spotkamy ...
J - Możliwe , że za 2 tyg. będę w U.K na wakacjach , bo mieszka tam moja rodzina , więc jakbyś sobie o mnie przypomniał to możemy się spotkać .
Harry ucieszył się jak dziecko na widok zabawki .
H- Ok , ok ....! Jasne , że się spotkamy . Tylko podaj mi swojego tt i jeszcze nr telefony , żebym mógł się z tobą skontaktować . A Ty masz tu mój nr bo tt chyba znasz .
Podał mi karteczkę z numerem i się uśmiechnął .
J - Pewnie , że znam ! 
Zapisałam mu mój numer , i jego schowałam do kieszeni . Pożegnałam się z wielkim bólem ,bo nie chciałam tego robić , ale musiałam . Łzy spłynęły mi po twarzy , ale byłam szczęśliwa , że na 99 % jeszcze go zobaczę .
H - nie płacz ! Spotkamy się nie jeden raz . Będziemy chodzić na spacery , do kina , na lody itp.
Uśmiechną się i mocno mnie przytulił .
____________________________________________________________________________
I to by było na tyle ! ;)
                                                             Ninja Styles ! .xx

Harry cz.2

Witam ponownie ! ;D Chyba się domyślacie o co chodzi , więc pozostaje mi tylko życzyć Wam miłego czytania ! <3
 ___________________________________________________________________________

Jak film się skończył i zaświeciły się światła , chłopak dał mi do rąk jakąś karteczkę w której było wydrukowane po polsku ' Nie wychodź z sali .xx ' . Taką samą karteczkę dostała ( i.t.p ) . Trochę się zdziwiłam , bo nie wiedziałam o co chodzi , ale zostałam . Jak już wszyscy wyszli i drzwi się zamknęły ' tajemniczy mężowie ' się ujawnili ! Okazało się że obok mnie siedział Harry , a obok ( i.t.p) Niall . Stałyśmy jam zamurowane. Zapytali się nas czy podobał na się film ( mówią po angielsku ) , za mną stał tłumacz i wszystko tłumaczył , ale ja powiedziałam , że umiem ten język i poprosiłam , żeby nas zostawił , ( byłam oczywiście , bardzo uprzejma ) . Uśmiechną się i wyszedł z sali . Ale w na sali był też oczywiście Paul .
H- to jak ?! Fajny był film ?
J- Jak  dla mnie .... ( chciała go trochę potrzymać w niepewności ) ... to był wspaniały . Taki prawdziwy , z emocjami , uczuciami i ze wszystkim !
H- Ufff... już myślałem , że Ci się nie spodobał !
 J- nie ... Chciałam zobaczyć twoją  reakcje !
Uśmiechnęłam się i mówiłam dalej
J- Jestem z was bardzo dumna , bo tak wiele osiągneliście przez ten czas . Mi te 3 lata bardzo szybko zleciały i w sumie to nic specjalnego nie osiągnęłam , a Wy zrobiliście tyle , że musiałabym wymieniać do rana . Może mnie nie zapamiętasz jako wyjątkowej osoby , ale ja to spotkanie na zawsze zostawię w sercu .
H- chyba pierwszy raz usłyszałem takie słowa powiedziane  w spokoju i tak od serca . Dziękuję!
Harry uśmiechną się i mocno mnie przytulił .
J- nie ... To ja dziękuję , ale również chciałam Cię przeprosić
H- Przeprosić ?! za co ?! ...
j - Za niektóre fanki .... za to , że nie możecie już normalnie wyjść na ulice , na spacer z przyjaciółmi  i z rodziną , tylko wszędzie są paparazzi . Może to wydaje się tobie dziwne , ale ja zawsze chciałam to powiedzieć  . I jakbyś mógł to przekaż to chłopakom .
Harry'ego na chwilę zamurowało  , spuścił głowę na dół i po jego policzkach spłynęła łza .
J- powiedziałam coś nie tak ?!
Hary mocno mnie przytulił i powiedział :
H - Dziękuję , kocham Cię!

______________________________________________________________________________

 Możliwe , że cz.3 też za niedługo dodam ;D
Ninja Styles ! .xx

Harry cz.1

No hej ! Więc ,  to jest mój pierwszy wpis  i będę go dodawać w kilku częściach bo pracuję jeszcze nad końcówką ;D Mam nadzieję , że Wam się spodoba ! A tak poza tym to ja jestem Wiktoria ;) Miłego czytania ! .xx
_______________________________________________________________________________


Był w sumie dzień jak co dzień . Wieczorem włączyłam laptopa , weszłam na tt itp. Po chwili znalazłam informację , że 1D będzie na premierze This Is Us w NYC . ( ale to już dawno wiedziałam ) ,  lecz jeszcze pod tym postem było dopisane , że wybiorą jeszcze jeden  kraj ,  który jest bardzo aktywny tt i ma 1 miejsce w trends. Od razu Polska zaczęłam tweetować jakieś hasło . Szczerze mówiąc to była ta nadzieja , no ale i tak czułam marne szanse . Kilka dni później 1D napisali , że kraj i miejsce już ustalili , ale będzie to niespodzianka więc nic nie było wiadome do jakiej miejscowości i do jakiego kina zawitają . Od razu pomyślałam , że to będzie Warszawa ... W dzień premiery pojechałam do kina z przyjaciółką ( do Wrocławia do Multikina ) . Jak przyjechałyśmy zobaczyłyśmy masę Directioners i wgl. była taka fibvdksh atmosfera *_______* . Weszliśmy na sale mega podekscytowane ! Obok mnie usiadł jakiś dosyć wysoki chłopak w czapce z daszkiem i ciemnej bluzie . Nie miałam pojęcia kto to jest i się trochę zdziwiłam , że chłopak na takim filmie , ale z 2 strony byłam szczęśliwa . Obok ( i,p) też usiadł jakiś tajemniczy chłopak był podobnie ubrany . Śmiałyśmy się , że to są nasi tajemniczy mężowie ! Podczas filmu strasznie płakałyśmy i nie wiedziałyśmy jak mamy się do końca zachować . Po jakimś czasie mój  ' tajemniczy mąż ' podał mi paczkę chusteczek i się uśmiechną . Podziękowałam mu i wytarłam łzy .



._______________________________________________________________________________

To było takie króciutkie , ale za niedługo dodam cz. 2 ! <3
Ninja Styles ! .xx

niedziela, 7 lipca 2013

Niall cz. 4 ♥

Witam, dzisiaj tak jak i wczoraj, przymulający dzień. Niby słońce, ale jakoś spac mi się chce. Ale postanowiłam, że nie moge iść spać, tylko coś dla was napisać. No to czytajcie  !!  :) ♥
_______________________________________________________________________________

Li- Tak pewnie!- wszyscy się na niego patrzyli nie nie wiedzieli o co chodzi- No przecież żartuje- dodał po chwili.- wszyscy się zaczęli śmiać. Liam zakręcił butelką i wypadło na mnie. Pomyślałam jaka ja jestem pechowa !!- Pytanie czy wyzwanie?
J- Wyzwanie.
Li- Usiądź Niall’owi na kolana i go pocałuj.- Gdy to usłyszałam, trochę mnie przytkało , no ale to w końcu musiałam zrobić. Podeszłam do Niall’a , usiadłam mu na kolana , spojrzałam w jego mega niebieskie oczy, złapałam go za policzek i nasze usta się złączyły. W pokoju była straszna cisza, Harry zrobił nam zdjęcie jak się całujemy i wrzucił to na Intagrama.
J- Już- Niall się na mnie popatrzył i się uśmiechnął.
H- Ja też już , dodałem wasze słodkie zdjęcie na Intagrama.- Zmierzyłam go wzrokiem razem z Niall’em.
J- Super jesteś Harry. Teraz wszyscy pomyślą, że ja i Niall jesteśmy razem.
Li, L, H, Z- I tak będzie- powiedzieli pod nosem, a ja przez nich się tylko zarumieniłam. Kątem oka patrzyłam na Niall’a, też zrobił się cały czerwony.
J- Dobra idziemy spać. Na dole śpi Harry z Louisem, u mnie śpi Zayn z Liamem, a u Nadi śpi Niall. A ja śpię u moich rodziców w pokoju.- Patrzyłam się na nich tylko z miną czy zrozumieli, wszyscy kiwnęli głową, że tak. Tylko Niall miał jakieś wąty.
N- A dlaczego ja sam?
J- Jak chcesz to dogadaj się z chłopakami , może się zamienią.
H- Ja się zamienię. Ty śpi z Lou a ja pójdę do (t.i).
J- Okey, to ty śpisz z Lou, a Harry ze mną. – Zaśmiałam się.
N- Dobra to jednak wole spać z tobą niech zostanie tak jak było.
L- Ejj, ranicie mnie chłopaki, widzę, że wolicie spać z (t.i).- Powiedział ze smutną miną.
J- Nie martw się, ty dostaniesz ode mnie buziaka na dobranoc a oni nie.- Przytuliłam i pocałowałam Louisa w policzek.
L- Od razu mi lepiej- i zaczął wystawiać chłopakom język.
H-Ale to nie fair, ja też chce buziaka na dobranoc. Możesz dać wszystkim tylko nie Niall’owi  bo z nim śpisz  !- Popatrzył na mnie, z mina zbitego psa.
J- Dobra, ale na więcej się nie zgodzę.- Dałam wszystkim po buziaku i poszłam się kąpać. Jak to ja zaczęłam śpiewać, a zapomniałam, że w domu są jeszcze ludzie, którzy na dodatek cos na ten temat wiedzą. Wyszłam z łazienki, poszłam do łóżka, a tam leżał Niall. Bez koszulki w samych bokserkach. Myślałam, że żartuje mówiąc, że będzie ze mną spał. Wygoniła bym go , ale już słodko spał , nie chciałam go budzić. Zgasiła lampkę nocną, i chciałam zasnąć .
N- Ładnie śpiewasz.
J- Ty nie śpisz?
N – już nie bo usłyszałem jak ktoś śpiewa i się obudziłem .
J – Aż tak głośno śpiewałam ?
N – Nie głośno …Ale bardzo ładnie i jak to usłyszałem to od razu mi się spodobał twój głos .
J – Haha !  Ale ja przecież śpiewac nie umiem !
N – Ty chyba żartujesz ! Masz taki niesamowity głos , że mógłbym Cię słuchać cały czas .
    Jak to usłyszałam to nie wiedziałam , co mam mu odpowiedzieć . Od razu się zrobiłam czerwona , miałam głowe spuszczoną w dół , ale po chwili spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam
N – Nie wstydź się , ja mówię tylko prawdę . Z takim głosem to ty powinnaś iść do xFactora ( najlepiej Amerykańskiego , bo tak obecnie jest nasz stwórca Simon Cowell )  więc  jeżeli byś się zdecydowała to do mnie zadzwoń
Dał mi swój numer i podpisał ‘ Nialler  .xx . Rozmawialiśmy całą noc, śmialiśmy się, aż Harry nas usłyszał i wbił do nas do pokoju.
H- Chyba ,musze tu zaprowadzić porządek. (t.i) Niall idzie spać na dół , a ja z tobą. I bez gadania, bo rano nie będziesz do życia przez niego.
J- Harry ale u nas wszystko dobrze, nie musiałeś przychodzić ,. Tylko rozmawiamy i nie musisz się zamieniać z Niall’em.
H- Ale Niall może sobie odpuścić , bo ja chce spać z tobą.
N- Nara Harry  !
J- Nie kłucie się, bo będę sama spała, Niall pójdzie do (i.t.s) a Harry do Lou.
H- A ja mam inny pomysł. Będziemy spali w trójkę. Ja koło ciebie a Niall gdzieś z boku.
J- Wy się ogarnijcie, ale ja na pewno śpie z brzegu.
N- To ja koło ciebie.
J- Najlepiej wy na podłodze a ja na łóżku. Albo inaczej. Ja w środu ale będą dwie kołdry i śpie z jednym po jedną kołdrą.
Spaliśmy , ale cały czas się kłócili, myślałam, że zwariuje. W końcu poszłam do Niall’a a Harr’emu powiedziałam, że ma się uspokoić , bo wyjdzie stąd i nie wróci. Byłam zła. Następnego dnia wstaliśmy o 13, A Harry spał do 14. Do chłopaków zadzwonił Paul, i powiedział, że muszą przyjechać, chociaż trójka.
Z, Li, L- Dobra to my jedziemy, ktoś jedzie?
H- Ja zostaje.
N- Ja też.
Z, Li, L- Dobra no to na razie- Przytulili mnie , i poszli.
J- Ja jadę po moją przyjaciółkę, a ty Niall pilnuj Harr’ego żeby niczego nie zniszczył. -Harry popatrzył na mnie z miną, że chciało mi się od razu śmiać. Zadzwoniłam do (i.m.p).
J- Hej, właśnie do ciebie jade. Mam dla ciebie niespodziankę. Na pewno się ucieszysz.
20 Minut później.
(i.t.p)- Toi jaka to niespodzianka?
J- Poczekaj , dowiesz się u mnie w domu. – Dotarłyśmy na miejsce
(i.t.p)- OMG, Too  , Harry Styles  , Harry  , ten Harry  ! Skąd ty go tu wyczasnełaś ?
J- Poznałam się jakoś z Niall’em ,a on tak przy okazji. Harry to jest (i.m.p), (i.m.p) to jest Harry, a to Niall.
Spędzaliśmy miło czas razem w czwórkę na dworze. Pod koniec dnia ktoś zadzwonił do Hazzy i kazali im wracać do Londynu. Chłopcom za bardzo się ten pomysł nie podobał, ale nie mieli innego wyjścia. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, odwiozłam ich na lotnisko. To pożegnanie, nie było miłe. Bardzo przywiązałam się do Niall’a. Kiedy mieli już iść do odprawy, podbiegłam do Niall’a przytuliłam się do niego i powiedziałam, że będę strasznie tęsknić. W tym momencie Niall przyciągną mnie do siebie, i namiętnie pocałował- odwzajemniłam pocałunek. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu.
N- Tez będę za tobą tęsknił. Ale Przylecę do ciebie za dwa tygodnie.
J- Obiecujesz?
N- Obiecuje. Kocham Cię.
J- Ja ciebie też.

Spojrzałam w jego niebieskie tęczówki, aż przeszły mnie ciarki. Musiałam się z nim rozstać na dwa tygodnie. To wieczność jak się kogoś kocha. Pocałował mnie namiętnie na pożegnanie, i zginął w tłumie pasażerów. 


______________________________________________________________________________

Dobra, to tak. To ostatnia część Imagina z Niall'em. Nie widziałam jak ją zakończyć. Więc zrobiłam tak 
ooo .! Mam nadzieje, że będzie Okey . O proszę o komentarze. To naprawdę pomaga w pisaniu.
Mrs. Horan ♥

sobota, 6 lipca 2013

Harry ♥

To tak, miałam sprzątać, ale przyszedł mi do głowy Imagin, więc go napisałam, i od razu dodaje. 
Musze jeszcze posprzątać całe 140 metrów2. Nie zapowiada się zbytnio zabawnie. Ale zaraz włącze piosenki One Direction, i posłucham mojego kochanego Niall'a i będzie OKEY .!! :)
_________________________________________________________________________
Jesteś Polką, ale mieszkasz w Londynie tylko, dlatego, że twój tata miał tam dobrze płatną pracę. Jak co dzień rano wyszłaś z domu do szkoły.  Nie nawidziłaś tej szkoły. Każdy w tej szkole uważał Cię za idiotkę, tylko twój przyjaciel tak nie uważał. Twoim przyjacielem był Harry. Tak właśnie Harry Styles, ten z zespołu One Direction. Wielka gwiazda. Kochałaś te jego zacne loki, uśmiech i jego zielone tęczówki. Przy nim chciało Ci się żyć. Każdą wolną chwilę spędzałaś z nim. Weszłaś do wielkiego budynku, w którym mieściła się szkoła. Poszłaś pod sale, w której za chwilę miałaś mieć lekcje. Położyłaś torbę przed salą. Nagle poczułaś jak ktoś łapie Cię w tali.
T. Harry Ty wariacie puść mnie. Słyszysz!!
H. Nie puszcze Cię. Jesteś moją niewolniczką.
T. Och no dobrze.- z nim nie należało się kłócić, bo i tak stawiał na swoim.
Przytuliłaś go i pocałowałaś w policzek, a loczek zarumienił się. Całą przerwę jak zwykle spędziliście razem. Po przerwie weszliście do klasy i usiedliście w tej samej ławce. Lekcje dzięki Harremu zleciały Ci szybko. Kiedy wyszłaś ze szkoły poszłaś na przystanek autobusowy bo nie chciało Ci się iść taki kawał do domu i to samej. Siedziałaś na ławce czekając na autobus. W pewnej chwili zorientowałaś się że twój telefon dzwoni. Na dzwonek miałaś ustawione OWOA. Odebrałaś.
H. Hej mała gdzie mi uciekłaś??Hmmm??
T. Jestem na przystanku.
H. Nie ruszaj się stamtąd  zaraz tam będę.
Tak jak powiedział był po kilku minutach na przystanku.
H. Wstawaj leniu. Idziemy do domu.
T. No, ale mi się nie chce!! Jestem zmęczona. Możemy pojechać autobusem.
H. No chodź mam dla Ciebie prezent. Chodź !
Wstałaś i poszłaś z Harry’m. Szliście już dość długo. Nogi zaczynały Cię już boleć.
T. Daleko jeszcze? Nogi mnie bolą, mówiłam jedzmy autobusem.
H. Już dochodzimy. Jak chcesz to wezmę cię na plecy.
T. Ok .!
H. To wchodź.
T. Żartowałam tylko. – Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił uśmiech.
Szliście jeszcze kilka minut i byliście na miejscu. Weszliście do kina, gdzie była pustka. Nikogo nie było, jakby było zamknięte. Wiedziałam, że Hazza jest zdolny do wszystkiego, ale czegoś takiego się po nim nie spodziewałam. Weszliśmy do Sali kinowej, gdzie byliśmy tylko my. My dwoje i nikt więcej.
T. Dlaczego tu nikogo nie ma ? Harry ?
H. No właśnie nie wiem. Jak rezerwowałem bilety, to było wszystko zajęte.- Jego szyderczy uśmiech zdradził, że kłamie.
T. Harry, dobrze wiem, że kłamiesz. Co ty zrobiłeś głuptasie?
H. A tam. Wynająłem sale tylko dla nas, bo chce ci cos powiedzieć.
T. I żeby mi coś powiedzieć, byłeś zmuszony wszystkich wyrzucić z kina?
H. Tak dokładnie, bo to jest dla mnie bardzo ważne.
T. Dobra to mów, o co chodzi.
H. Bo jest pewna taka sprawa, że my jesteśmy przyjaciółmi, ale mi się strasznie podobasz. I jakby cię przy mnie nie było, nie wiem jakbym sobie poradził. Wiem , że ciebie może to trochę zaskoczyć, ale ja cię naprawdę kocham.
No one ever makes me feel like you do
When you smile.
T. Jejku Harry, nie wiem co powiedzieć.
H. Śliczna jesteś.
T. Wcale niee !
Nagle Harry zbliżył się do Ciebie i złączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Ty odwzajemniłaś pocałunek, bo czułaś to samo.
H. Kocham Cię Moja Księżniczko

T. Też Cię kocham Głuptasie.

Hazza, Skarbie ty mój  ♥

________________________________________________________________________

No to ten tego . Tak na szybkiego pisałam, mam nadzieje, że się spodoba  !!  :) 

Mrs. Horan ♥

piątek, 5 lipca 2013

Zayn ♥

Zaczynają się wakacje. Razem z moją przyjaciółką, miałyśmy zamiar polecieć do Wielkiej Brytanii. Gdzie będziemy mieszkać pod adresem, który podał nam tata, ale on tylko powiedział, że na lotnisku będzie czekał jego kolega z kluczami do mieszkania jego syna, który bardzo rzadko tam przebywał, bo był niemal w całości pochłonięty swoją pracą. To była dla nas pierwsza samodzielna podróż, dlatego byłyśmy strasznie podekscytowane, a najbardziej ja. Lot przeminął nam spokojnie bez żadnych turbulencji. Gdy wylądowałyśmy od razu poszłyśmy po bagaże, a następnie udałyśmy się do wyjścia , gdzie czekał na nas kolega taty . Był bardzo sympatyczny i od razu się z nami przywitał i pomógł nam z bagażami. Chciałyśmy się upewnić czy mieszkanie będzie puste, żeby nie mieć różnych niespodzianek.  Mężczyzna się uśmiechną i upewnił nas, na 99 %, bo dawno nie kontaktował się z synem. Dojechałyśmy pod dom, mężczyzn pomógł nam z walizkami, zostawił klucze i pożegnał się z miłym uśmiechem. Minęły 2 dni, wszystko było wspaniałe – pogoda , ludzie , jedzenie , duży dom z pięknymi widokami na Londyn . Pewnego wieczoru , gdy  oglądałyśmy  film i zażerałyśmy się popcornem , ktoś przekręcił zamek w drzwiach i je otworzył . Na początku nic nie usłyszałyśmy ponieważ telewizor grał bardzo  głośno . Dopiero jak tajemnicza osoba , pojawiła się w drzwiach do salonu i się nam przyglądała, ogarnęłyśmy, że ktoś nas obserwuje. Zaczęłyśmy krzyczeć, bo nie spodziewałyśmy się gościa, a ten się zaczął śmiać. Uspokoiłyśmy się i zaczęłyśmy obaczajać chłopaka, który wydawał się nam znajomy. Przestawił się jako Zayn, syn kolegi mojego taty.
J- Cześć, ja jestem (t.i), a to (i.t.p) - uśmiechnęłam się do chłopaka. Chłopak był nieziemski. Jego włosy były rozczochrane, było widać, że niedawno się obudził. Miał ciemne włosy, tak jak i oczy. Kojarzyłam go skądś, ale za chiny nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
Z- To wy jesteście, te dziewczyny z Polski, które mają ze mną mieszkać przez najbliższy miesiąc?
J- Tak, ale nie będziemy przeszkadzać. Zachowuj się tak jakby nas tu nie było.- chłopak zaczął się śmiać.
Z- To chyba raczej nie możliwe, bo ja sam tu nie mieszkam. Mieszka tu jeszcze czterech różnych chłopaków.- w jednej chwili, pomyślałam, Czterech chłopaków takich jak on, przystojnych i miłych. To najlepsze wakacje w moim życiu. Zaraz po tym jak to powiedział z krzykiem zaczęło wbiegać czterech chłopców. Jeden od razu pobiegł do lodówki, dwóch usiadło z nami na kanapie a jeden pobiegł do łazienki. Chłopcy się przedstawili. Po jakimś czasie ogarnęłam, że to One Direction, a my z (i.m.p) jesteśmy ich wielkimi fankami. Ale żeby nie udawać psychofanek nie krzyczałyśmy, tylko spokojnie stwierdziłyśmy fakt, że jesteśmy ich fankami.
Trzy tygodnie później.
Z Zayn’em dogadywałam się coraz lepiej. Zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. Niekiedy nie wiedziałam, co mam myśleć, no ale ja go darzyłam uczuciem bardzo mocnym, którym on mnie by nigdy nie darzył.  Dlatego nic nie chciałam mówić, żeby nie zniszczyć tego, co nas już łączyło. Ale czym dużej razem przebywaliśmy, tym bardziej się w nim zakochiwałam. Był nieziemski, zawsze wyrozumiały, umiał mnie wysłuchać. Nie zważał na to, że jest wielkiej sławy piosenkarzem, zachowywał się jak zwykły chłopak. Pewnego dnia zaprosił mnie na kolacje. Zgodziłam się, chciałam mu powiedzieć, wszystko. Co do niego czuje, może odwzajemnił by tym samy. No, ale to by było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Miałam dwie godziny na przyszykowanie się do wyjścia. Poszłam przygotować swoje ubranie. Wyciągnęłam z szafy beżową sukienkę, wzięłam do niej czarne szpilki i różne dodatki. Poszłam ułożyć włosy i zrobić makijaż. Już za 20 ósma byłam gotowa do wyjścia. Zayn przyszedł po mnie, i zamkną za nami drzwi. Wieczór miną bardzo przyjemnie. Już pod koniec naszego spotkania, zdobyłam się na to żeby powiedzieć mu, co do niego czuje.
J- Zayn słuchaj, może to dziwnie zabrzmi, ale strasznie mi się podobasz. Wiem, że to niemożliwe, żebyś ty mógł mnie darzyć tym samym uczuciem, ale chciałam ci to po prostu powiedzieć.- Poczułam ulge jak mu to powiedziałam, widziałam, że wszystko może się popsuć, no, ale raz kozie śmierć.
Z- Wiesz, co (t.i), ty tez mi się strasznie podobasz. Myślisz, że jakby było inaczej to bym z tobą tyle spędzał czasu? Naprawdę jesteś wyjątkowa, znaczysz dla mnie bardzo dużo. Może jesteś o parę lat ode mnie młodsza, ale wiek to tylko liczba.- Wzruszyłam się. Nie wiedziałam, że mu się podobam.
J- Zayn, kocham cię.

Z- Ja ciebie też.- I w tym momencie nasze usta się złączyły, i mogłam poczuć, te usta, które tyle czasu obserwowałam i o nich marzyłam.

Tak jakoś mi się nudziło, to wam napisałam Imagin z Zayn'em . Mam nadzieje, że wam się spodoba. I prosimy o komentarze,  !! bardzo było by mi miło :)
Mrs.Horan ♥

Niall cz. 3 #1 ♥


 R- MY !! – najgłośniejszy był, rzecz jasna Niall .- Uśmiechnęłam się i zaczęłam nakładać do stołu.Po zjedzeniu zaczęliśmy oglądać telewizor.
H- Nudzi mi się
J- To co proponujesz
L- Zagrajmy w butelkę – wszyscy się zgodzili. Poszłam do kuchni , po jakąś pustą butelkę , a chłopcy czekali na mnie w salonie.
J- To kto zaczyna ?
N- Ty  . – zakręciłam, wypadło na Harrego.
J- Pytanie czy wyzwanie?
H- Pytanie.
J- czy mógłbyś zakochać się w fance?- Harry chyba nie wiedział, co powiedzieć, trochę długo mu to zajmowało.
H- Tak. – Harry zakręcił butelką, wypadło na Lou. –Pytanie czy wyzwanie?
L- Pytanie.
H- Czy tęsknisz za Kevin’em ?
L- Tak straszne. – wzruszył się aż biedny. Lou zakręcił butelką wypadło na mnie. Już widziałam wzrok Louisa. Bałam się.- Pytanie czy wyzwanie?
J-Pytanie.
L- Kto ma najładniejszy głos w zespole? – Nie lubiłam takich pytań bo wiedziałam, że był to Niall, no ale jak tak powiem , to reszta się na mnie obrazi.
J- A nie będziecie się obrażać?
R-Nie!
J-Niall – i się zaczęło, no wiesz (t.i), jak ty tak możesz? Myślałem, że ja!! Od każdego tak słyszałam, tylko nie od Niall’a. Tym razem wypadło na Zayna.- Pytanie czy wyzwanie?
Z- Wyzwanie.
J- Wiem, że uwielbiasz tańczyć . Zatańcz jakiś głupkowaty taniec.- Zayn zaczął zańczyć  , naprawdę było śmiesznie. Zayn zakręcił butelką , wypadło na Liama.
Z-Pyt.. – Zayn jeszcze nie skończył a Liam już zaczął krzyczeć,.
Li- Pytanie.

Z- Czy żałujesz, że jesteś z nami w zespole?
Mam nadzieje, że wam się podoba  :)
 Mrs.Horan ♥

Niall cz.2 #1 ♥

N- Jasne, z chęcią, ale potem idziemy poszukać chłopaków. Bo ich zostawić samych to nie jest zbyt dobry pomysł. A co gotujesz? Widzę, że lubisz sport. A i co do tego wyglądu, nawet nie mogę być do niego podobny, bo ja jestem Niall Horan, ten idealny chłopak z One Direction- Zaśmiał się. Mi wcale do śmiechu nie było, troszkę mnie zamurowało. No, bo jak Niall Horan, to wielkie ciacho, u mnie na podwórku i do tego ze mną rozmawia.- I nie idealny, bo do idealnego mi strasznie dużo brakuje. – Zaśmiał się.- Dalej nie mogłam nic z siebie wydukać.- Ej, dobrze się czujesz?- Zapytał chłopak, no musiałam się w końcu otrząsnąć.
J-Yyy, tak. Po prostu mnie trochę zatkało. No, bo żeby cię zobaczyć w Londynie z daleka, to było moje marzenie. A ty stoisz u mnie w domu i ze mną rozmawiasz. Szok nic więcej. I na obiad będą mielone z młodymi ziemniakami i fasolką. – zapadła cisza, miał już coś powiedzieć, ale mu przerwałam- a nie odpowiedziałam jeszcze na twoje pytanie, bardzo lubię sport, sama gram w siatkówkę i piłkę ręczna.
N- Chciałem tylko powiedzieć, że będzie pyszny obiad, chociaż jeszcze takiego nie jadłem.- Chłopak się uśmiechną.
W końcu zapanowała cisza, nikt nie wiedział, co powiedzieć. Obierałam fasolkę, a on cały czas mnie obserwował.
J-Co się tak patrzysz? Nigdy nie obierałeś fasolki? – Jak to ja, palnęłam coś, nie myśląc? Tylko go zawstydziłam, zauważyłam jego rumieńce na policzkach. Zaczęłam się śmiać.
N-Z czego się śmiejesz?- Zapytał Niall.
J-Z ciebie, jak się rumienisz- i w tym momencie, jeszcze bardziej zrobił się czerwony. Już nic nie powiedział. Skończyłam z ta fasolką.- to, co idziemy szukać tych chłopaków?- Chłopak dalej nic nie mówił, był zawstydzony. Tylko kiwną przytakująco głową. Połowę drogi szliśmy nic nie mówiąc, jakoś głupio było się odezwać. Gdy zobaczyłam czterech chłopaków, kąpiących się w stawie, myślałam, że wyjdę z siebie.
J-Wyłaźcie z tego stawu, to jest prywatny teren, tam są ryby!- Zaczęłam krzyczeć, Niall poparł moje zdanie, a chłopcy szybko wyszli ze stawu. Byli cali mokrzy, bez koszulek. Oczywiście takie widoki się codziennie nie widuje, dlatego byłam nieco zaskoczona, ale nie chciałam, żeby Niall to zauważył. Przecież godzinę wcześniej mówiłam, że to on jest wyjątkowy nie oni.- To, że jesteście gwiazdami, nie znaczy, że możecie wchodzić na teren prywatny i pływać w stawie!- Nie przestawałam krzyczeć.
N- Mówiłem żeby nie zostawiać ich samych, bo może się to źle skończyć. – Zaśmiał się Niall. Uspokoił mnie, zaczął przytulać. Harry już mnie nawet nie słuchając, zaczął coś gadać.
H- Hej jestem Harry Styles, to jest Zayn, Louis, Liam- zaczął wszystkich przectawiać wszystkich po kolei.
J-Tak wiem.- Powiedziałam z niemiłym tonem- A teraz chodźcie się wysuszyć, bo jesteście cali mokrzy.- W drodze do domu chłopcy cały czas się śmiali. Ja oczywiście zamyślone nie wiedziałam, dlaczego. Weszliśmy do domu, Stali jak wmurowani.
J- Wiem, że jest trochę brudno, ale wejdźcie może dalej.- Tylko Niall, wszedł nie był już tak skrępowany. Zauważyłam, że zapachniało mu obiadem, bo mówił cały czas, że jest głodny.- No to dobra, kto chce obiad?                                                                                                                                             

Troszkę krótki, no ale już druga część w ciągu jednego dnia :)
Jutro , albo za dwa dni pojawi się następna część, a moja BFF napisze wam Imagina z Harry'm.
Mrs. Horan ♥

czwartek, 4 lipca 2013

Niall cz.1 ♥

Był ciepły letni, wakacyjny dzień.  Jak zawsze siedziałam sama w domu. Trzy miesiące wcześniej spamowałam tt Niall’owi Horan’owi myśląc, że mnie zauważy. No, ale to przecież byłoby zbyt wiele, jak dla zwykłej nastolatki z Polski. Spotkanie zespołu One Direction było i jest moim wielkim marzeniem, w końcu największa fanka na świecie. Pewnie każda dziewczyna tak sobie mówiła, że jest największą ich fanką, ale ja to zawsze olewałam i mówiłam, że ja nią jestem. Może nie miałam plakatów na ścianach w pokoju, ale za to pamięć mojego komputera była nimi wypełniona. Najwięcej pamięci zajmował Niall, Harry i Zayn, chociaż zdjęcia Louis’a i Liam’a też się by tam znalazły. Lubiłam siedzieć sama w domu przed laptopem i telewizorem. Nikt mi nie przeszkadzał. Właśnie trzy miesiące po spamowaniu tt Niall’owi jakiś pięciu chłopaków przyjechało na rowerach do mojej wsi. Jakoś się tym nie przejęłam no, bo co tam, każdy może tu przyjechać. Zauważyłam, że jeden z chłopaków podchodzi do mojej bramy. Zdziwiłam się , bo chłopaka pierwszy raz na oczy widziałam. Podeszłam do bramy, bo oczywiście mój pies już się rzucił, strasznie szczekał. Byłam w krótkich spodenkach i koszulce, która nie zakrywała mi brzucha, zakrywała tylko biust. Podeszłam do chłopaka spytać, o co chodzi, może się zgubił.
J-Dzień dobry- powiedziałam miło, przecież rodzice mnie dobrze wychowali.
N-Cześć- odpowiedział chłopak. Był blondynem, a jego włosy były nieziemsko ułożone, jego oczy przypominały błękitny ocean. Nie mogłam nic powiedzieć, dobrze, że pies zaczął szczekać. Widziałam, że chłopak chce wejść na posesje, dlatego poszłam zamknąć psa do garażu. Podeszłam do niego żeby go wpuścić. – Jestem Niall- powiedział.
J- (t.i) - odpowiedziałaś, bo nic więcej nie mogłaś wydusić. Zauważyłaś, że chłopak nie jest Polakiem. Strasznie nieczysto mówił po polsku. – Nie jesteś Polakiem, skąd jesteś?- Zapytałam.
N- Trochę Irlandia, trochę Polska, ale mieszkam w Londynie.-Uśmiechną się do mnie.
J- A rozumiem- uśmiechnęłam się. – Co cię sprowadza do ( twoja miejscowość)?- Zapytałam, bo nikt tutaj nie przyjeżdża, a tym bardziej taki chłopak jak on.
N-Przyjechałem z kolegami odpocząć od pracy- pierwsza moja myśl od pracy, w tak młodym wieku? No ale, każdy ma swoje potrzeby.
J-A gdzie pracujesz? – Nie wiem, dlaczego, ale dobrze mi się z nim rozmawiało. Znaliśmy się zaledwie 15 minut. Ciekawość mnie zżerała, a jestem taką osobą, że pyta i mówi o tym, co myśli. Niekiedy jest to plusem, a niekiedy cholernym minusem.
N- Jestem piosenkarzem, gram w zespole właśnie z tymi chłopakami, co pojechali, tam gdzieś na dół. Właśnie zakończyliśmy drugą trasę koncertową i przyjechaliśmy wypocząć, właśnie do Polski. Słyszałem, że tu jest dobre jedzenie, a ja kocham jedzenie.- Zaśmiał się chłopak. Oczywiście odwzajemniłam uśmiech.

J- Wiesz, co, przypominasz mi Niall’a Horan’a. Tego chłopaka z zespołu One Direction. Jezu on jest idealny, może go nie znam osobiście, ale jego wygląd powala. Tak jak twój, bo jesteś strasznie do niego podobny. Właśnie robię obiad. Wejdziesz?- Spytałam z grzeczności, nie wypadało się nie spytać. 

Mrs.Horan