O Mój Boże !! Aww, *__* Jak on wygląda ! Powietrza .
- Mówie ci, idź do X
Factora. Masz wielki talent, na pewno to zauważą.- Przemawiałam do
rozumu Niall’owi.
Niall jest moim najlepszym przyjacielem. Oboje mieszkamy w
Irlandii, i mieszkamy tylko dwa domy dalej. Niall ma niesamowity głos, niczym
anioł. Już któryś rok z rzędu wysyłam go do programu, żeby pokazał to, co umie
i zrobił karierę, ale on jak zawsze mówi „To nie ma sensu, nie potrzebuje
kariery żeby śpiewać”. Może ma racje, ale wtedy mógłby zarabiać na życie, robiąc
to, co kocha najbardziej-muzyka.
*Rok później*
Coraz rzadziej ze sobą rozmawiamy. Jestem szczęśliwa, że
spełnia swoje marzenia i to dzięki mnie-można tak powiedzieć, no, bo ta ja
wysłałam zgłoszenie za niego a on nic nie wiedział. Ale przeraża mnie też myśl,
że przyjdzie taki czas, że nie będziemy w ogóle ze sobą rozmawiać, bo Niall nie
będzie miał czasu, zapomnij o mnie, znajdzie sobie zastępstwo na moje miejsce. Wiem,
że ma teraz dużo obowiązków związanych z zespołem, ale mógłby raz w tygodniu
napisać głupiego sms’a, że tęskni i spytać się jak u mnie. Z każdym rankiem,
jak wstaje mam nadzieje, że napisze, ale tak się nie staje. Bo otrzymuje
jednego sms’a raz w miesiącu, zawsze w ten sam dzień, i mniej więcej o tej
samej godzinie. Jakby jakaś maszyna go wysyłała.
*Rok później + pół roku później*
Tak jak myślałam, już nie pisze. Wysyłałam mu po siedem
sms’ów w tygodni, a on nie raczył nawet na jednego odpisać. Postanowiłam, że o
nim zapomnę, tak jak on to zrobił ze mną. Ale zapomnieć o osobie, którą kocha
się całym sercem, nie jest tak prosto. Tak. Kocham Niall’a, jako chłopaka, nie,
jako przyjaciela, brata. Uświadomiłam to sobie dopiero wtedy jak wyjechał,
zostawił mnie. Brakowało mi go, brakuje i będzie brakować, ale musze sobie
jakoś poradzić. Nie mogę mu mieć tego za złe, że go tu nie ma, bo spełnia swoje
marzenia. Każdy tego chce, żeby jego kochana osoba spełniała swoje marzenia i
była szczęśliwa. Dlatego doszłam do wniosku, że trzeba o tym wszystkim
zapomnieć, o tym, co się działo, i o NIM.
*Rok później + pół roku później+ rok później*
Już minęło 2, 5 roku odkąd został wielką gwiazdą. Już o nim
zapomniałam. Ustabilizowałam sobie życie. Zawsze był ten sam monotonny dzień.
Wstajesz o 9. Idziesz dać psu jeść. Właśnie mam psa Max’a pozwala mi zatopić smutki,
w postaci łez w jego sierści. Idę z psem na spacer, przy okazji idę pobiegać i
robię zakupy. Wracam do domu, robię śniadanie, i do 15 mam czas wolny. O 15 idę
do Nandos, bo tam właśnie pracuje, jako kelnerka. O 22 wracam do domu,
sprawdzam portale społecznościowe, daje Max’owi jeść, i wychodzę z nim na
spacer. I wychodzi, że idę spać o 24.
Wstałam o 9, zeszłam na dół wyglądając niczym mumia po
nieprzespanej nocy. Była pełnia to wszystko tłumaczy. Wykonałam wszystkie swoje
obowiązki, i w mgnieniu oka była 14: 40, co oznaczało, ze musze zbierać się do
pracy.
Weszłam do zatłoczonej restauracji, dziwiąc się ilością
ludzi. Przywitałam się ze wszystkimi, i poszłam na zaplecze ubrać fartuszek [
przeplatany na biodrach]. Weszłam za blat, żeby go pościerać, i przygotować
różne potrzebne mi rzeczy do pracy. Skończyła to, i miałam mieć chwile
odpoczynku, ale szef mnie zawołał, że mam obsłużyć jeden ze stolików, być dla
nich miła, i robić to, co oni chcą. Nie ukrywam, że trochę zdziwiła mnie jego
prośba, bo przeważnie ludzie podchodzą i zamawiają to, co chcą, niczym jak w
KFC. No, ale cóż to, co Ted chce, tak ma być.
Wzięłam sześć kart menu, i podeszłam do stolika, który miałam
obsłużyć. Gdy podeszłam do stolika,
obleciałam wzrokiem chłopców, którzy przy nim siedzieli, żebym wiedziała, kogo
mam obsługiwać, W pewnym momencie serce mi się zatrzymało. Ujrzałam nikogo
innego jak Niall’a Horan’a. Tego chłopaka, z którym parę lat temu się
przyjaźniłam, którego dalej kocham z całego serca i mam takie wrażenie, że
nieprzestane.
Musiałam się ogarnąć, w końcu byłam w pracy, rozdałam
każdemu karty i oznajmiłam, że przyjdę za parę minut przyjąć zamówienie.
Odeszłam z taką prędkością, jakby mi się motorek w tyłku włączył. Nie mogłam
uwierzyć, że on tu jest i mnie nie poznał. Może się zmieniłam, przez te parę
lat. Ale kiedyś niby byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a takich ludzi się nie
zapomina. Już chyba 5 minut minęło, zdążyli coś wybrać?
-Witam ponownie, mogę przyjąć zamówienie?
Każdy z chłopców coś zamówił, każdy był uśmiechnięty od ucha
do ucha. Aż same kąciki moich ust się podniosły do góry. Po złożonym zamówieniu
odeszłam mówiąc, że postaram się jak najszybciej przynieść zamówienie. Po 10
minutach mogłam już wszystko zanieść.
-Proszę, w czym jeszcze mogę pomóc?- Zapytałam, w końcu
takie były moje obowiązki.
- Jak masz na imię?- Zapytał się Harry, co trochę wybiło
mnie z rytu. Nie chciałam tego mówić, tym bardziej przy Niall’u.
- To już nie powinno pana interesować. Wybaczcie, ale jeżeli
już niczego nie potrzebujecie związanego z jedzeniem, to już pójdę. Życzę
smacznego. – Pożegnałam się ładnie, i odeszłam spełniać swoje obowiązki.
Już tylko pół godziny i do domu! Jak to zobaczyłam to aż się
uśmiechnęłam. Już prawie nikogo nie było w środku tylko jedyne całe One
Direction.
-Przepraszam, ale już zamykamy.- Zwróciłam się do stolika,
który jako jedyny był zajęty.
-Tak oczywiście, już idziemy. Trochę się zasiedliśmy,
przepraszamy.- Przeprosił mnie Liam, i już wszyscy wstawali jak Harry i Niall,
wyskoczyli z pytaniami.
- A może być poszła z nami na drinka?- Spytał Hazz’a
- A czy my się skądś nie znamy?- i to pytanie Niall’a mnie
zabiło. Co mu miałam powiedzieć, że tak przyjaźniliśmy się kiedyś, ale ty już o
tym zapomniałeś? Nie, nigdy w życiu.
-Przepraszam, ale mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia,
także chyba nie znajdę czasu. – wzruciałam się do Harry’ego- I nie sądzę,
żebyśmy się znali.- Posłałam im wymuszony uśmiech, bo wołał mnie szef.
-[T.I] możesz dzisiaj iść wcześniej.
I w tym momencie dowiedzieli się jak mam na imię, i mogłam
iść z nimi się napić. Ale szczerze nie miałam ochoty się upijać.
-[T.I]? – Usłyszałam cichy szept za moimi plecami. Cholera,
przeklinałam mojego szefa w myślach.
- Tak ?- Spytałam, jakbym naprawdę go nigdy w życiu nie
znała.
- Dlaczego się nie przywitałaś? Nie poznałem cię. Tęskniłem
za tobą. I dlaczego udawałaś, że mnie nie znasz? – I w tym momencie wyprowadził
mnie z równowagi, odpaliłam się.
- Po pierwsze przywitałam się podchodząc do stolika. Po
drugie nie moja wina, że mnie nie poznałeś. Po trzecie nie mogłeś za mną
tęsknić, bo o mnie zapomniałeś. Po czwarte, dlatego, że naprawdę chciałabym cię
nie znać, po tym jak mnie zostawiłeś i zapomniałeś o mnie. – Na jego twarzy
malowało się tylko zdziwienie, a na mojej złość.
Wybiegłam z Nandos i szybo pobiegłam do domu. Chciałam o tym
wszystkim zapomnieć, o tym całym dniu.
~Perspektywa Niall’a~
Jezu, jak ja mogłem o niej zapomnieć i jej nie poznać? Tylko
ta jedna myśl chodziła mi po głowie.
- Ooo Horan, zaszalałeś. Nie mówiłeś, że znasz takie dupy.-
Usłyszałem Hazz’e, i jak Liam go karci
za to, co powiedział. No, bo chyba widzieli, że naprawdę było to dla mnie
takie.. nawet nie wiem jak to opisać, ciężkie?
-Dobra idziemy do domu, tam pogadamy.- Nie chciałem o niczym
gadać. Chciałem tylko zamknąć się sam w pokoju i to wszystko przemyśleć. Ale
wiedziałem, że z nimi to nie będzie możliwe.
*Następny dzień*
~Perspektywa [T.I]~
Poranek był niesamowity, taki piękny, aż sobie nie
przypomniałam, co stało się wczoraj. Momentalnie mina mi zrzedła. No, ale nie
mogłam przez takie coś zniszczyć sobie całego dnia. Znaczy mogłam, ale nie
chciałam. Zeszła na dół. Poszłam z Max’em na spacer, jak co dzień, zrobiłam
zakupy i wracałam do domu. Na schodach ganku siedział Niall, i wpatrywał się w
jeden punkt przed sobą. Chciałam go ominąć, wejść do domu, no, ale jak mogło mi
się to udać?
-[T.I] poczekaj, musimy pogadać.
-Nie mamy, o czym gadać Niall! Jak wyjechałeś uświadomiłam
sobie, że tak naprawdę to ja cię cholernie kocham. Nie, jako przyjaciela, albo
brata, tylko, jako chłopaka. Ale ty o
mnie zapomniałeś, o mnie, Niby o swojej najlepszej przyjaciółce. Minęło 2,5
roku, i ty o mnie zapomniałeś, a ja o tobie nie. No, bo jak można zapomnieć o
osobie, którą się kocha? Nie można! Zawsze
sobie tłumaczyłam, że spełniasz swoje marzenia, jesteś szczęśliwy. A dla mnie
było, jest i będzie najważniejsze żebyś był szczęśliwy. Nieważne jak mnie
potraktujesz, co zrobisz. Zawsze tak będzie. A teraz muszę iść, śpieszę się.
Szybko go ominęłam i weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i się
po nich osunęłam na sam dół. Czułam się taka bezsilna. Chciało mi się płakać,
oczy miałam już całe zaszklone, ale kiedyś obiecałam sobie, że nie będę nigdy
płakać przez żadnego chłopaka. No, ale, po co składa się obietnice wiedząc, że
i tak się jej nie dotrzyma? Musiałam się pozbierać. Przecież na 15 do pracy, a
nikt nie będzie się przejmował [T.I] ze złamanym sercem.
*17:30*
Stałam za ladą, obsługując naszego stałego klienta, Pana
Anderson’a. Miły starszy pan, który zawsze umie mnie pocieszyć. Tak było i tym
razem, jak opowiadał mi historie, jak poznał się ze swoja żoną. Opowiedz
śmieszna i romantyczna. Aż się popłakałam ze śmiechu i wzruszenia.
Do restauracji weszli oni. Harry, Louis, Liam i Zayn. Jedyne
co mi chodziło po głowie to gdzie Niall . Przecież nie przestanie przychodzić
tu tylko z mojego powodu. No, ale, jak to szef powiedział „Za każdym razem jak
będzie tu One Direction masz ich obsłużyć”, no jestem w pracy to robię to, co
do mnie należy. Poszłam, przywitałam się , przyjęłam zamówienie, przyniosłam i
odeszłam.
Ścierałam blat, rozmawiając przy tym z Panem Anderson’em,
jak Harry podszedł do lady.
- Może byś się wybrała z nami do jakiegoś klubu, znasz
Horana, to chyba nic się nie stanie jak nas poznasz?
- No [T.I] idź, ostatnio nic nie robisz tylko pracujesz.-
Tak Panie Anderson, bardzo mi pan pomaga.
- Przepraszam, ale dzisiaj się nie czuje zbytnio dobrze,
może innym razem.
- Na pewno zgodzisz się następnym razem, bez żadnego
wymigiwania się? – Spytał Hazz uśmiechając się.
- Tak naprawdę – Uśmiechnęłam się sama z siebie, patrząc na
niego. Był taki pocieszny.
- Cieszę się, że poprawiam ci humor, aż się uśmiechnęłaś-
poczułam jak na policzki wkradają mi się szkarłatne rumieńce. Nienawidzę tego
uczucia.
Uśmiechnął się do mnie a ja do niego, i odszedł.
Następne dni mijały strasznie wolno, a chłopcy nie pojawiali
się w Nandos, w godzinach mojej pracy. Ale dlaczego ja się tak nad tym
zastanawiam? Może zależy mi na Niall’u? Tak to na pewno. Albo chciałabym
zobaczyć te zielone kocie tęczówki Hazz’y i jego śnieżnobiałe zęby? Nie ! [T.I]
przestań tak myśleć. Nie chcesz zobaczyć Harry’ego!
Niekiedy myślę, że oszukuje sama siebie. Przecież nigdy nie
znajdę mojej miłości, albo znajdę ją tylko ona tego nie odwzajemni, tak jak
teraz z Niall’em. Znowu mnie zostawił, nie zawalczył o naszą przyjaźń, może
dałoby się to odbudować? A wracając do mojej miłość, nigdy jej nie znajdę, albo
znajdę ja, a ona tego nie odwzajemni. Czyli wychodzi, że zostanę starą panną z
Irlandii z siedmioma kotami i jednym psem Max’em, który jako jedyny z płci
przeciwnej będzie mnie kochał i mnie nigdy nie opuści.
_______________________________________________________
Dzisiaj bez notki xD
Mrs.Horan ♥


.jpg)



