czwartek, 12 września 2013

Niall ♥

O Mój Boże  !! Aww, *__* Jak on wygląda  ! Powietrza  .
- Mówie ci, idź do X  Factora. Masz wielki talent, na pewno to zauważą.- Przemawiałam do rozumu Niall’owi.
Niall jest moim najlepszym przyjacielem. Oboje mieszkamy w Irlandii, i mieszkamy tylko dwa domy dalej. Niall ma niesamowity głos, niczym anioł. Już któryś rok z rzędu wysyłam go do programu, żeby pokazał to, co umie i zrobił karierę, ale on jak zawsze mówi „To nie ma sensu, nie potrzebuje kariery żeby śpiewać”. Może ma racje, ale wtedy mógłby zarabiać na życie, robiąc to, co kocha najbardziej-muzyka.
*Rok później*
Coraz rzadziej ze sobą rozmawiamy. Jestem szczęśliwa, że spełnia swoje marzenia i to dzięki mnie-można tak powiedzieć, no, bo ta ja wysłałam zgłoszenie za niego a on nic nie wiedział. Ale przeraża mnie też myśl, że przyjdzie taki czas, że nie będziemy w ogóle ze sobą rozmawiać, bo Niall nie będzie miał czasu, zapomnij o mnie, znajdzie sobie zastępstwo na moje miejsce. Wiem, że ma teraz dużo obowiązków związanych z zespołem, ale mógłby raz w tygodniu napisać głupiego sms’a, że tęskni i spytać się jak u mnie. Z każdym rankiem, jak wstaje mam nadzieje, że napisze, ale tak się nie staje. Bo otrzymuje jednego sms’a raz w miesiącu, zawsze w ten sam dzień, i mniej więcej o tej samej godzinie. Jakby jakaś maszyna go wysyłała.
*Rok później + pół roku później*
Tak jak myślałam, już nie pisze. Wysyłałam mu po siedem sms’ów w tygodni, a on nie raczył nawet na jednego odpisać. Postanowiłam, że o nim zapomnę, tak jak on to zrobił ze mną. Ale zapomnieć o osobie, którą kocha się całym sercem, nie jest tak prosto. Tak. Kocham Niall’a, jako chłopaka, nie, jako przyjaciela, brata. Uświadomiłam to sobie dopiero wtedy jak wyjechał, zostawił mnie. Brakowało mi go, brakuje i będzie brakować, ale musze sobie jakoś poradzić. Nie mogę mu mieć tego za złe, że go tu nie ma, bo spełnia swoje marzenia. Każdy tego chce, żeby jego kochana osoba spełniała swoje marzenia i była szczęśliwa. Dlatego doszłam do wniosku, że trzeba o tym wszystkim zapomnieć, o tym, co się działo, i o NIM.
*Rok później + pół roku później+ rok później*
Już minęło 2, 5 roku odkąd został wielką gwiazdą. Już o nim zapomniałam. Ustabilizowałam sobie życie. Zawsze był ten sam monotonny dzień. Wstajesz o 9. Idziesz dać psu jeść. Właśnie mam psa Max’a pozwala mi zatopić smutki, w postaci łez w jego sierści. Idę z psem na spacer, przy okazji idę pobiegać i robię zakupy. Wracam do domu, robię śniadanie, i do 15 mam czas wolny. O 15 idę do Nandos, bo tam właśnie pracuje, jako kelnerka. O 22 wracam do domu, sprawdzam portale społecznościowe, daje Max’owi jeść, i wychodzę z nim na spacer. I wychodzi, że idę spać o 24.
Wstałam o 9, zeszłam na dół wyglądając niczym mumia po nieprzespanej nocy. Była pełnia to wszystko tłumaczy. Wykonałam wszystkie swoje obowiązki, i w mgnieniu oka była 14: 40, co oznaczało, ze musze zbierać się do pracy.
Weszłam do zatłoczonej restauracji, dziwiąc się ilością ludzi. Przywitałam się ze wszystkimi, i poszłam na zaplecze ubrać fartuszek [ przeplatany na biodrach]. Weszłam za blat, żeby go pościerać, i przygotować różne potrzebne mi rzeczy do pracy. Skończyła to, i miałam mieć chwile odpoczynku, ale szef mnie zawołał, że mam obsłużyć jeden ze stolików, być dla nich miła, i robić to, co oni chcą. Nie ukrywam, że trochę zdziwiła mnie jego prośba, bo przeważnie ludzie podchodzą i zamawiają to, co chcą, niczym jak w KFC. No, ale cóż to, co Ted chce, tak ma być.  Wzięłam sześć kart menu, i podeszłam do stolika, który miałam obsłużyć.  Gdy podeszłam do stolika, obleciałam wzrokiem chłopców, którzy przy nim siedzieli, żebym wiedziała, kogo mam obsługiwać, W pewnym momencie serce mi się zatrzymało. Ujrzałam nikogo innego jak Niall’a Horan’a. Tego chłopaka, z którym parę lat temu się przyjaźniłam, którego dalej kocham z całego serca i mam takie wrażenie, że nieprzestane.
Musiałam się ogarnąć, w końcu byłam w pracy, rozdałam każdemu karty i oznajmiłam, że przyjdę za parę minut przyjąć zamówienie. Odeszłam z taką prędkością, jakby mi się motorek w tyłku włączył. Nie mogłam uwierzyć, że on tu jest i mnie nie poznał. Może się zmieniłam, przez te parę lat. Ale kiedyś niby byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a takich ludzi się nie zapomina. Już chyba 5 minut minęło, zdążyli coś wybrać?
-Witam ponownie, mogę przyjąć zamówienie?
Każdy z chłopców coś zamówił, każdy był uśmiechnięty od ucha do ucha. Aż same kąciki moich ust się podniosły do góry. Po złożonym zamówieniu odeszłam mówiąc, że postaram się jak najszybciej przynieść zamówienie. Po 10 minutach mogłam już wszystko zanieść.
-Proszę, w czym jeszcze mogę pomóc?- Zapytałam, w końcu takie były moje obowiązki.
- Jak masz na imię?- Zapytał się Harry, co trochę wybiło mnie z rytu. Nie chciałam tego mówić, tym bardziej przy Niall’u.
- To już nie powinno pana interesować. Wybaczcie, ale jeżeli już niczego nie potrzebujecie związanego z jedzeniem, to już pójdę. Życzę smacznego. – Pożegnałam się ładnie, i odeszłam spełniać swoje obowiązki.
Już tylko pół godziny i do domu! Jak to zobaczyłam to aż się uśmiechnęłam. Już prawie nikogo nie było w środku tylko jedyne całe One Direction.
-Przepraszam, ale już zamykamy.- Zwróciłam się do stolika, który jako jedyny był zajęty.
-Tak oczywiście, już idziemy. Trochę się zasiedliśmy, przepraszamy.- Przeprosił mnie Liam, i już wszyscy wstawali jak Harry i Niall, wyskoczyli z pytaniami.
- A może być poszła z nami na drinka?- Spytał Hazz’a
- A czy my się skądś nie znamy?- i to pytanie Niall’a mnie zabiło. Co mu miałam powiedzieć, że tak przyjaźniliśmy się kiedyś, ale ty już o tym zapomniałeś? Nie, nigdy w życiu.
-Przepraszam, ale mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia, także chyba nie znajdę czasu. – wzruciałam się do Harry’ego- I nie sądzę, żebyśmy się znali.- Posłałam im wymuszony uśmiech, bo wołał mnie szef.
-[T.I] możesz dzisiaj iść wcześniej.
I w tym momencie dowiedzieli się jak mam na imię, i mogłam iść z nimi się napić. Ale szczerze nie miałam ochoty się upijać.
-[T.I]? – Usłyszałam cichy szept za moimi plecami. Cholera, przeklinałam mojego szefa w myślach.
- Tak ?- Spytałam, jakbym naprawdę go nigdy w życiu nie znała.
- Dlaczego się nie przywitałaś? Nie poznałem cię. Tęskniłem za tobą. I dlaczego udawałaś, że mnie nie znasz? – I w tym momencie wyprowadził mnie z równowagi, odpaliłam się.
- Po pierwsze przywitałam się podchodząc do stolika. Po drugie nie moja wina, że mnie nie poznałeś. Po trzecie nie mogłeś za mną tęsknić, bo o mnie zapomniałeś. Po czwarte, dlatego, że naprawdę chciałabym cię nie znać, po tym jak mnie zostawiłeś i zapomniałeś o mnie. – Na jego twarzy malowało się tylko zdziwienie, a na mojej złość.
Wybiegłam z Nandos i szybo pobiegłam do domu. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć, o tym całym dniu.
~Perspektywa Niall’a~
Jezu, jak ja mogłem o niej zapomnieć i jej nie poznać? Tylko ta jedna myśl chodziła mi po głowie.
- Ooo Horan, zaszalałeś. Nie mówiłeś, że znasz takie dupy.- Usłyszałem Hazz’e, i jak Liam  go karci za to, co powiedział. No, bo chyba widzieli, że naprawdę było to dla mnie takie.. nawet nie wiem jak to opisać, ciężkie?
-Dobra idziemy do domu, tam pogadamy.- Nie chciałem o niczym gadać. Chciałem tylko zamknąć się sam w pokoju i to wszystko przemyśleć. Ale wiedziałem, że z nimi to nie będzie możliwe.
*Następny dzień*
~Perspektywa [T.I]~
Poranek był niesamowity, taki piękny, aż sobie nie przypomniałam, co stało się wczoraj. Momentalnie mina mi zrzedła. No, ale nie mogłam przez takie coś zniszczyć sobie całego dnia. Znaczy mogłam, ale nie chciałam. Zeszła na dół. Poszłam z Max’em na spacer, jak co dzień, zrobiłam zakupy i wracałam do domu. Na schodach ganku siedział Niall, i wpatrywał się w jeden punkt przed sobą. Chciałam go ominąć, wejść do domu, no, ale jak mogło mi się to udać?
-[T.I] poczekaj, musimy pogadać.
-Nie mamy, o czym gadać Niall! Jak wyjechałeś uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to ja cię cholernie kocham. Nie, jako przyjaciela, albo brata, tylko, jako chłopaka.  Ale ty o mnie zapomniałeś, o mnie, Niby o swojej najlepszej przyjaciółce. Minęło 2,5 roku, i ty o mnie zapomniałeś, a ja o tobie nie. No, bo jak można zapomnieć o osobie, którą się kocha? Nie można!  Zawsze sobie tłumaczyłam, że spełniasz swoje marzenia, jesteś szczęśliwy. A dla mnie było, jest i będzie najważniejsze żebyś był szczęśliwy. Nieważne jak mnie potraktujesz, co zrobisz. Zawsze tak będzie. A teraz muszę iść, śpieszę się.
Szybko go ominęłam i weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i się po nich osunęłam na sam dół. Czułam się taka bezsilna. Chciało mi się płakać, oczy miałam już całe zaszklone, ale kiedyś obiecałam sobie, że nie będę nigdy płakać przez żadnego chłopaka. No, ale, po co składa się obietnice wiedząc, że i tak się jej nie dotrzyma? Musiałam się pozbierać. Przecież na 15 do pracy, a nikt nie będzie się przejmował [T.I] ze złamanym sercem.
*17:30*
Stałam za ladą, obsługując naszego stałego klienta, Pana Anderson’a. Miły starszy pan, który zawsze umie mnie pocieszyć. Tak było i tym razem, jak opowiadał mi historie, jak poznał się ze swoja żoną. Opowiedz śmieszna i romantyczna. Aż się popłakałam ze śmiechu i wzruszenia.
Do restauracji weszli oni. Harry, Louis, Liam i Zayn. Jedyne co mi chodziło po głowie to gdzie Niall . Przecież nie przestanie przychodzić tu tylko z mojego powodu. No, ale, jak to szef powiedział „Za każdym razem jak będzie tu One Direction masz ich obsłużyć”, no jestem w pracy to robię to, co do mnie należy. Poszłam, przywitałam się , przyjęłam zamówienie, przyniosłam i odeszłam.
Ścierałam blat, rozmawiając przy tym z Panem Anderson’em, jak Harry podszedł do lady.
- Może byś się wybrała z nami do jakiegoś klubu, znasz Horana, to chyba nic się nie stanie jak nas poznasz?
- No [T.I] idź, ostatnio nic nie robisz tylko pracujesz.- Tak Panie Anderson, bardzo mi pan pomaga.
- Przepraszam, ale dzisiaj się nie czuje zbytnio dobrze, może innym razem.
- Na pewno zgodzisz się następnym razem, bez żadnego wymigiwania się? – Spytał Hazz uśmiechając się.
- Tak naprawdę – Uśmiechnęłam się sama z siebie, patrząc na niego. Był taki pocieszny.
- Cieszę się, że poprawiam ci humor, aż się uśmiechnęłaś- poczułam jak na policzki wkradają mi się szkarłatne rumieńce. Nienawidzę tego uczucia.
Uśmiechnął się do mnie a ja do niego, i odszedł.

Następne dni mijały strasznie wolno, a chłopcy nie pojawiali się w Nandos, w godzinach mojej pracy. Ale dlaczego ja się tak nad tym zastanawiam? Może zależy mi na Niall’u? Tak to na pewno. Albo chciałabym zobaczyć te zielone kocie tęczówki Hazz’y i jego śnieżnobiałe zęby?  Nie ! [T.I]  przestań tak myśleć. Nie chcesz zobaczyć Harry’ego!

Niekiedy myślę, że oszukuje sama siebie. Przecież nigdy nie znajdę mojej miłości, albo znajdę ją tylko ona tego nie odwzajemni, tak jak teraz z Niall’em. Znowu mnie zostawił, nie zawalczył o naszą przyjaźń, może dałoby się to odbudować? A wracając do mojej miłość, nigdy jej nie znajdę, albo znajdę ja, a ona tego nie odwzajemni. Czyli wychodzi, że zostanę starą panną z Irlandii z siedmioma kotami i jednym psem Max’em, który jako jedyny z płci przeciwnej będzie mnie kochał i mnie nigdy nie opuści.
_______________________________________________________
Dzisiaj bez notki  xD
Mrs.Horan ♥

czwartek, 5 września 2013

Harry & Niall cz.2 ♥

Niestety nie, Harry nadal leżał na sofie i spał jak zabity. 
Postanowiłaś wziąć ciepłą kąpiel.
Leżałaś i relaksowałaś się w wannie, kiedy nagle drzwi łazienki otworzyły się. Myślałaś, że wybuchniesz! Harry tak po prostu sobie do niej wszedł! Wanna była pełna piany, więc nie mógł ujrzeć twojej kobiecości.
-Przepraszam, chyba jest zajęte?!- zdenerwowałaś się i to mocno. 
-No wiem. Zaraz wychodzę, spokojnie.
-Chyba sobie żartujesz! Wynocha!
-Tylko skorzystam!
-Trzymajcie mnie! Wyjdź! Wyjdź zanim stracę cierpliwość.
-Ale co? Wolisz, żebym wam się zesrał na dywanie?!
-Odwróć się.- rozkazałaś.
Harry przewrócił oczami i obrócił się na pięcie tyłem do ciebie. Szybko wyszłaś z wody i przykryłaś się ręcznikiem. Oczywiście, ten debil nie wytrzymał i odwrócił się przedwcześnie.
-Ładne cy... ykhm... włosy.
Zrobiłaś się czerwona jak pomidor. Myślałaś, że zaraz wyjdziesz z siebie. Ten koleś doprowadza cię do szału!
-Liczę do trzech i cię tu nie ma! Raz, dwa...
Harry nic sobie z tego nie robił. Ściągnął spodnie i usiadł na ubikacji. Teraz to się już do reszty wkurzyłaś. Policzyłaś w myślach do dziesięciu, żeby się uspokoić. Wyszłaś z toalety i pobiegłaś do Niall'a. Wtargnęłaś do sypialni i zaczęłaś wrzeszczeć.
***
*Oczami Niall'a*
Otworzyłem oczy i zobaczyłem [t.i] w samym ręczniku. Była bardzo, ale to bardzo wkurzona.
-Masz wywalić stąd tego debila!
-Kogo? Harry'ego?
-Tak, jego! Doprowadza mnie do szału!
-No ale co takiego zrobił?
-Co zrobił?! Kąpałam się, a on nie dość, że mnie podglądał, to jeszcze zaczął srać na moich oczach!
-Naprawdę? Oj, weź, nie dramatyzuj.
-Nie dramatyzuj?! Człowieku, zrób coś! Ja nie chcę go w tym domu, rozumiesz?!
Przetarłem twarz dłońmi i wstałem. Podszedłem do okna. 
-Kochanie... Leje jak z cebra. Nie każemy mu iść w taki deszcz.- powiedziałem, uspokajając dziewczynę. 
-No ale... no... no dobra. Ale jeśli zrobi jeszcze jeden wybryk, to wywalę go na zbity pysk!
-Jesteś słodka jak się denerwujesz- objąłem ją w talii i zmniejszyłem dystans między nami.
-Niall, kotek... nie teraz. Nie mam siły.
Dałem jej tylko całusa i popędziłem na poranną toaletę.
***
*Oczami Harry'ego*
Można powiedzieć, że jestem wariatem. Tak naprawdę to nie mam tu żadnej ciotki. Przyjechałem do [t.i]. Chodziliśmy razem do jednego liceum. Ona mnie nie pamięta, bo właściwie to... nigdy nie rozmawialiśmy. Ale ja ją pamiętam doskonale. Pamiętam jak zawsze wygrywała zawody sportowe w szkole. Pamiętam jak mijałem ją na korytarzu, a ona mnie nie zauważała. Pamiętam jak podsłuchiwałem jej rozmowy z koleżankami. Dlaczego z nią nigdy nie zamieniłem słowa? Bałem się, że mnie odrzuci. Jestem w niej zwyczajnie zakochany. Kiedy zobaczyłem, że ma chłopaka... stwierdziłem, że skoro i tak z nią nie będę, to chcę, żeby mnie dobrze zapamiętała. Dlatego robię te głupie i bezsensowne rzeczy...
***
*twoimi oczami*
Ubrałaś się. Zeszłaś do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Niall i Harry rozmawiali przy stole. Nie brałaś udziału w rozmowie, tylko się jej przysłuchiwałaś. Poza tym byłaś zajęta zmywaniem naczyń i ogólnie- sprzątaniem. Nagle usłyszałaś dosyć ciekawy wątek ich rozmowy...


H: Masz świetną dziewczynę. Tylko pozazdrościć.
N: Tak, wiem, Drugiej takiej nie znajdziesz.
H: Domyślam się. Nawet nie ma co szukać.
N: Jakby co, to nie mam zamiaru jej nikomu pożyczać.- zaśmiał się.
H: A to szkoda...

Nie wytrzymałaś. Podeszłaś zirytowana do okna.
-O, proszę! Już się wypogodziło! Harry, chyba na ciebie już pora?- rzekłaś uradowana.
-No chyba tak... To ja się już zbieram.
Z Niall'em odprowadziliście go do drzwi. Nie chciałaś, ale blondyn nalegał.
***
*Oczami Harry'ego*
-Dziękuję za gościnę. Żegnajcie.
Podałem rękę kumplowi, a potem [t.i]. Przez dłuższą chwilę nie puszczałem jej dłoni. Ona i Irlandczyk wodzili po sobie wzrokiem. Nie czekałem. Nic mnie nie mogło powstrzymać. Przyciągnąłem dziewczynę do siebie i zatopiłem się w jej słodkich ustach. Stawiała opór. Jej chłopak nawet nie zdążył zareagować, kiedy oderwałem się od niej, otworzyłem drzwi i po prostu uciekłem. Tak, najpierw robię, potem myślę. Nie walczyłem o miłość wcześniej i teraz żałuję. Bardzo żałuję. Byłem takim strasznym tchórzem...

Dziś mam 63 lata. Co dzień myślę o dziewczynie z mojego snu. Co dzień żałuję i nie mogę wybaczyć sobie moich błędów i tchórzostwa. I na co właściwie liczę? Może na to, że [t.i] rzuci tamtego supergościa i przyjdzie do mnie na kolanach, błagając, abym z nią był? Jestem taki... zabawny.
To taka mała przestroga dla was wszystkich. Pamiętajcie, walczcie o przyjaźń, miłość... o wszystko. Bo może być za późno. 

______________________________________________________________

Wiem, że zawaliłam na pełniej lini, no ale nie miałam czasu przez ostatnie pare tygodni . Ale dzisiaj dodam jeszcze jeden imagin z Nialler'em. Jak tam szkoła. Ja jak na razie odpoczywam jeszcze w Chorwacji. A dopiero w czwartek bede w szkole, lub w piątek za tydzień. Ostatnimi czasami byłam tez na TIU ! Ludzie w ogóle sa niewyluzowani. Tylko ja sie śmiałam na całą sale kinową  ! LOLz xD I nie wiem dlaczego wszystko podświetla się na biało, pisze wszystko w Word'zie i potem kopiuje tu !! No ale cóż  ! 
@Sara132465
@Victoria_1D__
To są nasze TT, jakby ktoś chciał, można pisac xD
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Mrs.Horan ♥

piątek, 9 sierpnia 2013

Harry & Niall cz.1 ♥

Nadszedł wieczór. Razem z Twoim chłopakiem Niall'em urządziliście sobie wieczorem filmowy. Zrobiliście górę popcornu i zasiedliście na kanapie przed telewizorem. Blondyn włączył jakiś horror- podobno bardzo dobry.
Siedziałaś tak w objęciach Irlandczyka, gdy nagle usłyszeliście głośny grzmot. Za moment zaczęło lać jak z cebra i rozpętała się straszna burza. Błysk za błyskiem, piorun za piorunem. Wyłączyliście telewizor z powodów oczywistych. Usiedliście sobie w kuchni przy świeczkach. Nie chcieliście jeszcze iść spać, byliście przecież przygotowani na maraton filmowy. Poza tym, dopiero co wypiliście kawę. 
-Mówiłaś kiedyś, że marzysz o pocałunku w deszczu.- zarywczo rzucił blondyn.
-A owszem. A jeśli chodzi o to za oknem, to nie jest deszcz, tylko nawałnica. 
-Ale to chyba nam w niczym nie przeszkodzi?- podbiegł do ciebie niczym tygrys i wziął na ręce. Właśnie miał nastąpić pocałunek, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie do nich podreptałaś i otworzyłaś je. Stał w nich młody chłopak, cały przemoczony i zdyszany.
-Dobry wieczór.- wydukał drżącym głosem.
-Dobry, dobry. Proszę, wejdź, nie stój na deszczu.
-Dziękuję.- przekroczył próg.
-Kochanie, kto przyszedł?- krzyknął Niall z kuchni.
-Chodź tutaj!- odkrzyknęłaś.
Poprosiłaś nieznajomego, aby ściągnął buty i powiesiłaś jego mokrą kurtkę na wieszak. Za moment pojawił się blondyn.
-Dobry wieczór.- przywitał go niezapowiedziany gość.
-Dobry. Co cię sprowadza?
-Przyjechałem z daleka. Szedłem do swojej ciotki, mieszka spory kawałek stąd. No i spotkałem tę straszną burzę. Chciałbym tylko prosić... o nocleg.- znegocjował.
-Oczywiście, możesz zostać.-zaproponowałaś.- Niall, pan może zostać, prawda?- spytałaś partnera o zdanie.
-Jasne. Nasze drzwi są otwarte zawsze i dla wszystkich.- uśmiechnął się kładąc obie ręce do tylnych kieszeni w spodniach. 
-Bardzo, bardzo dziękuję. A tak w ogóle, to jestem Harry.
-Jestem Niall.
-A ja [t.i].- przedstawiliście się.
-Stary, widzę, że nie masz ze sobą żadnych rzeczy. Pożyczę ci coś, jesteś cały mokry!- zaproponował życzliwy Niall.
-O, tak, dzięki.- uśmiechnął się brunet, przerzucając bujnymi lokami.
Irlandczyk dał mu jakiś T-shirt i spodnie. Nie wiedziałaś, czy też nie jakieś bokserki, ale to już sprawa między nimi mężczyznami. Wydawało ci się, że od razu się polubili. Chcąc, nie chcąc usiedliście w trójkę w salonie. Chłopaki zaczęli gadać, a ty zbytnio nie udzielałaś się w rozmowie. Bo co ty wiesz o footballu i tym podobnych sprawach? Powiedziałaś czasem jakieś słówko, czy potakiwałaś. W końcu zauważyliście, że zrobiło się naprawdę późno.
Niall poszedł wziąć kąpiel. Harry spytał ci się, gdzie mógłby spać. Zaprowadziłaś go do pokoju gościnnego i dałaś mu jedną z piżam swojego chłopaka. Było zbyt zimno, by spał w samych majtkach. Wręczyłaś mu ubranie, a on jak gdyby nigdy nic, zrzucił z siebie wszystko, co miał na sobie. Zmieszana, odwróciłaś się.
-Ymm.. mogę wiedzieć co robisz?
-Jak to co, przebieram się.
-Nie udawaj głupka.
-Ja nie czuję wstydu. Taki jestem, przyzwyczaj się.
-Nie muszę się do niczego przyzwyczajać, jutro cię tu już nie będzie.- rzekłam poirytowana.
Chłopak chwycił cię za ramię, dając znak, żebyś się odwróciła w jego stronę. Tak zrobiłaś. Brunet miał na sobie tylko dół piżamy.
-Czy ty mnie nie lubisz?- spytał patrząc ci w oczy.
-Wkurzasz mnie.- odpowiedziałaś, strącając jego dłoń z Twojego ramienia.
-Hej, co ja takiego zrobiłem?
-Jesteś... dzieciakiem. Bezczelnym dzieciakiem.- odwróciłaś się na pięcie i wyszłaś z pokoju. 
Poszłaś do kuchni zrobić sobie tosty. Nagle pojawił się Harry.
-Mogę jednego?- spytał grzecznie.
-Bierz.- odpowiedziałaś obojętnie.
Chłopak wziął sobie grzankę z talerza i usiadł na krześle. Nic nie mówiąc, zajęłaś miejsce naprzeciw niego. Wzrok wbiłaś w podłogę.
-Długo jesteście z Niall'em parą?- zadał to pytania tak znikąd, jakby nigdy nic.
-A co cię to interesuje?- rzuciłam nieprzejęta.
-Nic...- zakończył temat.
Nastała chwila ciszy.
-Widać, że bardzo cię kocha.- znów zaczął.
-Ej, o co ci biega?! Tak, kochamy się i jesteśmy szczęśliwi.
-Jesteś z nim szczęśliwa?
-Nie wiem do czego zmierzasz, ale odwal się od naszego związku i daj mi spokój!
Harry nie odpowiedział, tylko utkwił swój wzrok w pustym talerzu i przygryzł wargę. Po chwili pojawił się Niall.
-Kochanie, czemu jesteś taka zdenerwowana?
-Nic, nic.. ym.. kawa się skończyła.- wybrnęłaś.
-Nie.. tu jest jeszcze jedna puszka.
-Ah.. tak... zapomniałam.
-Ale.. chyba nie będziesz teraz pić kawy?
-No nie.. ale zauważyłam tylko, że nie ma...
-No dobra. To idziemy już spać?- pokiwałaś głową twierdząco.
-Dobranoc- powiedział Harry.
-Dobranoc.- odpowiedział Niall i spojrzał na ciebie znacząco.
-Coo?- spytałaś ze wzdrygnięciem ramionami.
-Harry mówił dobranoc.
-Tak, słyszałam. Idę już do sypialni.
-Jasne, zaczekaj tam na mnie chwilę.

*oczami Niall'a*
Zdziwiło mnie trochę jej zachowanie wobec naszego gościa. Spytałem Harry'ego, o co chodziło [t.i].
-Chyba mnie nie polubiła.
-Co ty mówisz? Czemu?
-Nie mam pojęcia! Kobiety...
***
Wstałam wcześnie. Jak na złość padało, a dokładniej lało. Poszłam sprawdzić, czy nasz gość już poszedł.
_______________________________________________________________________

Hej , nie wiem czy wam się podobają moje Imginy ! Ale jak tak dalej pójdzie  , to nie będzie tego bloga  ! :'(  Jest mi strasznie przykro bo ja się staram , a wy nic  !  :/ Nie wiem dlaczego , jest tak podświetlone, ale trudno, i tak tego nie czytacie  :/
Mrs.Horan ♥ 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Niall < Smutny,a zarazem wesoły > ♥


I że to jest niby normalne, ale i tak jest słodziachny. ♥

Jesteś z Niall’em od 3 lat. Od miesiąca jesteś Panią Horan.
Układa wam się dobrze. Reszta też znalazła swoje połówki.
Ostatnio Niall skarżył się na bóle. Dlatego też zapisałaś go do
lekarza. Poszłaś z nim. Przed chwilą twój mąż wszedł do
gabinetu a ty zostałaś na korytarzu, czekając na niego. Nie
cierpliwiłaś się bo był już tam od 30 minut a on nadal nie
wychodził. Po chwili drzwi do gabinetu otworzyły się a za
nich wyłonił się Niall z bladą twarzą. Podbiegłaś do niego. W
jego oczach zbierały się łzy.
-Niall co ci powiedział lekarz?-pytałaś, lecz odpowiedzi nie
dostałaś.
-Niall. Powiesz mi do cholery !- krzyczałaś.
-[T.I] nie wiem jak ci to powiedzieć ale…-przedłużał widać
było , że to coś poważnego.
-Niall mów. Pamiętaj , że razem wszystko przejdziemy-
mówiłaś.
-Mam...tylko 2 miesiące życia. Lekarze wykryli u mnie raka.-
gdy to usłyszałaś rozpłakałaś się jak małe dziecko.
Nie mogłaś w to uwierzyć twój mąż jest chory a wy o niczym
nie wiedzieliście. Wtuliłaś się w niego tak jak zawsze to
robiłaś. Niestety tą chwilę przerwał wam lekarz. Mówiący, że
Niall zostanie w szpitalu przez całe 2 miesiące. Lekarz też
poprosił cię abyś przywiozła swojemu mężowi ciuchy oraz
inne potrzebne rzeczy. Wróciłaś do domu. Znów płakałaś.
Powiadomiłaś wszystkich o tym , że Niall jest w szpitalu.
Twoi przyjaciele byli z tobą. Liam zaoferował ,że zawiezie
Niall’owi ciuchy. Ty za to poszłaś się położyć. Obudziłaś się
o 10.00. Szybko wstałaś przebrałaś się, zjadłaś śniadanie i
jechałaś do Niall’a. Tak wyglądał twój każdy dzień. Niall był
coraz chudszy, jego przepełnione radością oczy nie były już
takie same a słodki uśmiech nie schodzący z jego twarzy
znikł tak jakby go nigdy nie było.
*2 miesiące później*
Dowiedziałaś się , że jesteś w 2 miesiącu ciąży. Uradowana
tym, czym prędzej pokierowałaś się do sali Niall’a. Z
uśmiechem na twarzy weszłaś do niej. Która była pusta. Nie
było niczego. Ani ciuchów Niall’a ani jego. Szybko
pokierowałaś się do lekarza. Tam dowiedziałaś się , że Niall
nie żyje. Zmarł wtedy kiedy ty byłaś u lekarza na innym
oddziale. Zaczęłaś płakać. Chciałaś się podzielić z nim tą
wspaniałą wiadomością ale nie zdążyłaś. Twój ukochany
odszedł bez pożegnania. Ale za to zostawił ci jakąś cząstkę
siebie, zostawił po sobie następnego człowieka którego
będzie kochać bezgranicznie tak jak kochasz go nadal.
~*~
Dziś jest dzień pogrzebu. Wszyscy twoi i Niall’a bliscy są
razem z tobą. Cały czas płakałaś. Nie mogłaś opanować łez.
Fani jego zespołu byli również z tobą. Ślad po nim nie zaginie
zawsze będzie w waszych sercach. Zawsze będziecie go
widzieć jako uśmiechniętego chłopaka o ślicznych błękitnych
oczkach i nieziemskim uśmiechu.
*rok później*
Masz ślicznego 5 miesięcznego synka. Odziedziczył po swoim
ojcu imię. Ma takie same piękne oczka i uśmiech jak tata.
Uwielbia słuchać płytę swojego ojca. Co dziennie jesteś z
Małym Niall’em na grobie jego ojca a twojego męża. Wiesz ,
że twój Niall patrzy na was z góry i obserwuje małego Niall’a
jak rośnie.
_____________________________________________________________________________

Jejku, coś takiego, jest  !  Mam nadzieje, że się spodoba pomysł, że coś innego ! Buziaki ♥
Mrs. Horan ♥

środa, 7 sierpnia 2013

Harry ♥



Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznał? Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz.
Kolejny raz niczym zjawa mijasz wiszące w korytarzu lustro. Zatrzymujesz się i z obrzydzeniem patrzysz na odbicie. Oczy podkrążone od płaczu, rozciągnięta koszulka, przetłuszczone, niechlujne włosy. Opuściłaś głowę i znów zamknęłaś się w swoim pokoju. Wpatrzona w ruchliwą panoramę Londynu za oknem zastanawiałaś się czyż nie po to właśnie są przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze? Gdzie te 4155478 znajomych z facebooka. Gdzie ta 5 na, którą zawsze mogłaś liczyć? Zostawili Cię. Przez jeden błąd, chodź obiecali że zawsze będą. Masz prawo popełniać błędy i masz prawo ich później żałować lub nie żałować. Nikt jednak nie ma prawa Cię za to oceniać, a tym bardziej krytykować. Jednak oni. Oni wzgardzili Tobą jak ostatnią szmatą. 4 najlepszych przyjaciół i przyjaciółka. Kazali Ci wybierać oni, albo miłość. Cóż mogłaś zrobić posłuchałaś serca, a ono sprawiło, że przyjaciele odeszli i "miłość twojego życia" zdradziła Cię i pozostawiła osamotnioną.
- Cierpienie nie jest naszym celem ostatecznym. Szczęście jest naszym przeznaczeniem. - usłyszałaś nad swoją głową. Przestraszona odskoczyłaś. Twoja siostra siedziała obok Ciebie i ze smutkiem patrzyła jak pogrążona siedzisz.
- Od dziś nie ufam tym, którzy są przekonani, że mają wielu przyjaciół. To znak, że nie znają ludzi.
- Miłość. To taki szajs, na który choruje większość nastolatek. Pamiętasz? Nigdy nie chciałaś być jak wszyscy. Więc teraz podnoś ten tyłek marsz do łazienki i idziemy na zakupy. Mam dość bezczynnego patrzenia jak opadasz na dno.
Tego Ci brakowało. Kogoś komu będzie na Tobie zależeć, kogoś kto pomoże Ci wyrwać się z objęć przeszłości. Próbowałaś się uśmiechać. Twoja siostra dokładała wszelkich starań, abyś po raz pierwszy od pół roku zaśmiała się. I.. udało jej się. Wychodząc z galerii twój śmiech słychać było w całej okolicy. Chodź na moment powróciłaś stara Ty. Taka jak kiedyś.
*miesiąc poźniej*
Stoisz nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Wasze spojrzenia się spotykają, a ty powstrzymując oddech, spuszczasz wzrok. Twoje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. On chłopak spotkany przypadkiem w kawiarni z burzą loków na głowie i przeszywającym zielonym spojrzeniem. Pragnęłaś go. Co prawda znałaś go od 2 tygodni, ale wiedziałaś o nim wszystko. Marzyłaś o jego ciepłym i szybkim oddechu na twojej szyi. Jego dotyku, który obudzi we tobie wszystkie zmysły. Jego wzroku, który rozbudzi twoje ciało. Jego gorących ustach i tym języku, który doprowadziłby do szaleństwa. Usiedliście na ławce w parku. Wpatrzona w niego, z rumieńcami na policzkach sprawiałaś wrażenie w pełni szczęśliwej.
- Powiedź mi. Co byś dla mnie zrobiła?
- Gdybyś kiedyś stał samotnie tak, w deszczowy dzień bez parasola barw, a ujrzałbym Ciebie, podeszłabym . . . Po prostu zrobiła to i przytuliła Cię. Tam gdzie słońce świeci, a dzieci bawią się na placu, tam gdzie kawiarenek milion na ulicznym maglu, gdzie spojrzeń bilon codziennie wymierzonych, a ja ciągle widziałabym Twoje oczy.
- Zwykła znajomość zamieniła się nagle w tak silną miłość..
- Słucham?
- Wtedy w kawiarni. Nie wpadłem na Ciebie przypadkiem. Spodobałaś mi się, a ja chciałem Cię lepiej poznać. Zakochałem się w Tobie. Kocham Cię.
- Wiesz wielu facetów mi się podoba. Kilkunastu mnie kręci. Na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. W paru podoba mi się ich niezwykła osobowość, a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. Jednak kochać, mogę tylko tego jednego. I nie wiedzieć czemu, ale padło na Ciebie...
- Kocham Cię (T.I)
-Ja Ciebie też Harry.

W jednym momencie, wasze usta złączyły się w jedną całość. Chciałaś by ta chwila trwała już do końca, nie chciałaś jej przerywać. Wasz pocałunek był na początku delikatny, ale z czasem zrobił się energiczny i brutalny. Podobało ci się. Wiedziałaś, że to jest właśnie ten jedyny, dzięki któremu uśmiech nie będzie schodził z twojej twarzy. Że będzie twoim przyjacielem, jak i wielką miłością. Kochałaś go całym swoim sercem, tak jak on Ciebie.
____________________________________________________________________________

No hej , jak tam wasze wakacje  !! Mi strasznie szybko mijają, aż za szybko  !! 
Miałabym do was taką małą prośbę, żeby ten kto przeczyta tego imagina, skomentował. To dla mnie ważne. Możecie anonimowo, ale prosze was o to. To naprawde daje motywacje do pisania. :)
Mrs.Horan ♥

środa, 31 lipca 2013

Marcel cz.1 ♥

Wiem, że teraz wszyscy atakują Marcela, i wszystkie Imaginy są do siebie podobne, dlatego chciałam odrazu na początku powiedzieć, że sama go napisałam wymyśliłam i nie wiem co jeszcze. Mam nadzieje, że wam się spodoba.
________________________________________________________________________

Podeszłam do mojej szafki w szkole, po wyciągnięcie potrzebnych książek do następnych lekcji, a odłożenie tych, których nie potrzebuje. Można powiedzieć, że w szkole należę do tej elity, która jest na samy szczycie. Może nie jestem zapatrzoną w siebie pustą lalą, jak niektóre dziewczyny ze szkoły, tak zwane plastiki. Nie to żebym się chwaliła, ale w konkursach na „MISS SZKOŁY” to ja wygrywam, a nie te puste lale, z kilogramem tapety na twarzy, którą można zbierać z twarzy szpachelką. Gdy już zamykałam szafkę, za drzwiczek wyskoczyła moja przyjaciółka Victoria.
- No hej [t.i] – jak zawsze pełna życia przywitała mnie z uśmiechem na twarzy.
- Cześć kochana. Co tam ?
- A jakoś leci. Zgłaszam się na geografie, wiesz musze się jakoś podciągnąć, żeby, chociaż na czwórkę dociągnąć.
No tak, dzisiaj geografia, najgorszy przedmiot na świecie. Z geografii miałam zaledwie dwóje, też wypadałoby to jakoś nadrobić, ale jakoś przeważnie, akurat na ten przedmiot nigdy nie mam czasu.  Z innych przedmiotów mam same piątki, średnia na koniec roku zapowiadała się naprawdę obiecująco, a ta pechowa geografia wszystko psuła. Jednym z powodów, dlaczego tak nie lubiłam tego przedmiotu była nauczycielka. Starsza kobieta przy kości, która zawsze narzekała na całą klasę, tylko nie na klasowego kujona- Marcela. Tak naprawdę nikt nie wie, jaki Marcel jest naprawdę. Zawsze wszyscy po nim jadą, wyzywają go, wywalają książki z jego plecaka. Szkoda mi tego chłopaka, tak naprawdę chodzę z nim do klasy już z 4 lata, a nie zamieniłam z nim nawet 10 słów. Za każdym razem jak sobie to przypomnę to czuje się okropnie, że powoli psuje się tak jak te żenujące lalunie. Szłyśmy sobie korytarzem z moją przyjaciółką, gdzie w jednej chwili z moich zamyśleń wyrwały mnie jakieś krzyki.
-No dawaj kujonie. Boisz się.- Tak, szkolni mięśniacy z drużyny piłkarskiej wyżywali się na biednym Marcelu.
-Ej chłopaki, wystarczy tego ! –krzyknęłam na nich.
- No co ty [t.i], to zwykły kujon, daj spokój.
- Dobra, nara mi stąd. Jesteście żałośni.
Victoria tylko patrzyła się na mnie dziwnie, co ja robię. No, ale nie mogłam pozwolić, żeby się znęcali tak na tym bezbronnym, i niewinnym człowieku. W końcu on im nic nie zrobił.
-Marcel, wszystko w porządku?
-Yy, T-tak - zaczął się jąkać, co było naprawdę urocze.- D-dziękuje, że mi pomogłaś, ale nie musiałaś.-Nadal widziałam, że jest strasznie zdenerwowany moją obecnością. No, ale przecież chodziliśmy już parę lat do jednej klasy, nie widziałam powodu, żeby miał się mnie wstydzić.
-Spoko, oni już nie powinni ci dokuczać.- Posłałam mu miły uśmiech i zaczęłam pomagać mu podnosić jego rozrzucone książki po korytarzu.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, a razem z nim 45 minut udręki z Mrs. Moor, tak to właśnie ta zła kobieta z geografii. Nie wiem, dlaczego, ale już przez nią zniechęcam się do zajęć. Jak zawsze na lekcji, uwzięła się na mnie. Nie rozumiałam tej kobiety, czy ona chce zrobić mi na złość? Albo woli, żebym przez nią nie zdała klasy? Tak na pewno o to chodzi! Nie ma męża, ubiera się jak zakonnica, i w dodatku mieszka ze swoimi siedmioma kotami. W końcu dobiegł koniec tej udręki. Chyba najgorsze 45 minut w moim życiu. Pod koniec lekcji zaczęłam rozmawiać z Victorią, że musze załatwić sobie jakieś korki, żeby się podciągnąć. Wiktoria wpadła na niesamowity pomysł, żebym spytała się tego kujona czy mi pomoże. Od razu ją poprawiłam, że on ma imię, ale jak to ona. Tylko dziwnie się na mnie popatrzyła.
Wyszli już wszyscy z klasy, zostałam tylko ja z Marcelem. Podeszłam do niego i zaczęłam bardzo ciekawą rozmowę.

- Cześć Marcel. – Rzuciłam do niego miły uśmiech. Chyba się mnie przestraszył bo jego mina mówiła sama za siebie.
-C-cześć [t.i]. Ty znasz moje imie? – W jego oczach widziałam jedynie wielkie przerażenie.
-Pewnie głuptasie, znam wszystkich imiona. A przynajmniej się staram.- To ostatnie zdanie wymamrotałam pod nosem. Chłopak się uśmiechną, i w tym momencie ukazały się jego śliczne jak i urocze dołeczki.
-Myślałem, że taka dziewczyna jak ty, nie zna mojego imienia. Nie wie w ogóle o moim istnieniu.
-Znam cię, przecież dzisiaj z tobą rozmawiałam rano. A no właśnie, bo miałabym do ciebie taką małą prośbę. – Przerwałam na chwile, nie wiedziałam jak to zebrać wszystko w jedno zdanie-Czy byś mógł mi pomóc się trochę podciągnąć z geografii. Ja oczywiście zapłacę. To coś takie w stylu korepetycji.- W końcu skończyłam swój monolog, i czekałam z niecierpliwieniem na odpowiedz Marcela. Chłopak ukazał swój śnieżnobiały rząd zębów.
- Jesteś pierwszą osobą, która nie chce zadania, tylko prosi mnie o wytłumaczenie pewnej rzeczy. Pewnie pomogę ci, tylko nie wezmę za to pieniędzy, dla mnie to będzie sama przyjemność, poduczyć taka ładną dziewczynę jak ty. – Pierwsze, co pomyślałam, że pierwszy raz słyszę tyle słów wypowiedzianych przez niego, dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, co powiedział, i w jednej chwili szkarłatne rumieńce wkradły się na moje policzki.
-Dziękuje i dziękuje. – Wyciągnęłam kartkę i podałam mu. Napisałam mój adresem i numer  telefonu.- Masz tutaj mój adres i numer, możesz przyjść dzisiaj o 16?- Spytałam niepewnie.
-Pewnie, i nie masz za, co dziękować.- Uśmiechnęłam się do niego, najładniej jak umiałam i go przytuliłam. Chłopak nie wiedział co ma zrobić, bvył zestresowany, ale po chwili odwzajemnił uścisk.
***
*Puk, puk, puk*
Podeszłam do drzwi, otworzyłam je , i to był mój gość, na którego czekałam. Marcel pojawił się w drzwiach. Jak zawsze spodnie w kant wysoko zapinane. Biała koszula a na nią kraciasta kamizelka. Pod kamizelką a na koszuli, odznaczał się krawat pasujący do nakrycia, a jego zgrabny nos zdobiły, brązowe w ciężkiej oprawie okulary. Fryzura jak zawsze była ulizana, na żelu. Właśnie w tym momencie zauważyłam, jakie ma piękne kocie, zielone oczy. Były niesamowite, zatopiłam się w nich jak w niczym innym. Po paru minutach staniu w drzwiach ocząsnełam się i zaprosiłam chłopaka do środka. Zaprowadziłam Marcela do mnie, do pokoju. Usiedliśmy na łóżku, i zaczął mi tłumaczyć o szerokościach i długościach geograficznych. Wszystko wyglądało inaczej jak on mi tłumaczył, a nie Pani Moor. Pouczyliśmy się godzinę. A przez następny czas rozmawialiśmy o wszystkim , i o niczym. Przez te parę godzin, poczułam się jakbym go znała całe życie, i by był moim przyjacielem. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Marcel.
-Ja już chyba będę szedł, już późno.- Faktycznie było późno, straciliśmy poczucie czasu.
- Jasne, jak chcesz.
Odprowadziłam go na dół do drzwi, już miał je zamykać.
-Czekaj Marcel.- I w tym momencie rzuciłam mu się w ramiona i go mocno przytuliłam, a na koniec dałam buziaka w policzek. Wyszeptałam mu tylko do ucha „Dziękuje”. Chłopak się zarumienił.
-Słodko wyglądasz jak się rumienisz.
Uśmiechnął się do mnie i mnie przytulił, i w ciągu minuty zniknął.
***
Codziennie się z nim spotykałam, u mnie w domu. Przez ostatnie dwa tygodnie. Oceny z geografii poprawiły się, z czego ja i Marcel byliśmy zadowoleni.  Miło spędzałam z nim czas. W końcu siedzieliśmy raz na moim łóżku, przytuleni, i rozmawialiśmy jak zawsze o wszystkim i o niczym.
- Wiesz Marcel – zaczęłam mówić, a jedyną rzeczą jaką chciałam zrobić, było pocałowanie go, w jego malinowe usta.
_____________________________________________________________________________

To macie tutaj naszego Marcelka.. ♥ Jejku, strasznie dziękuje za tamte komentarze, a co do krótkiego opowiadania to pomyśle. Ale strasznie bardzo  mnie mobilizują komentarze, i chciała bym ich widzieć jak najwięcej. Chcecie następną część. Jak tak to piszcie w komentarzach. Jak sie zdecydujecie to ją dodam, bo mam prawie napisaną, tylko czekam na waszą opinie, i życze udanych dalszych wakacji. I kto z was idzie na "Tjis Is Us", ja osobiście wybieram się tam z moją przyjaciółką !! ♥

Mrs. Horan ♥


środa, 24 lipca 2013

Harry ♥


Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznał? Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz.
Kolejny raz niczym zjawa mijasz wiszące w korytarzu lustro. Zatrzymujesz się i z obrzydzeniem patrzysz na odbicie. Oczy podkrążone od płaczu, rozciągnięta koszulka, przetłuszczone, niechlujne włosy. Opuściłaś głowę i znów zamknęłaś się w swoim pokoju. Wpatrzona w ruchliwą panoramę Londynu za oknem zastanawiałaś się czyż nie po to właśnie są przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze? Gdzie te 4155478 znajomych z facebooka. Gdzie ta 5 na, którą zawsze mogłaś liczyć? Zostawili Cię. Przez jeden błąd, chodź obiecali że zawsze będą. Masz prawo popełniać błędy i masz prawo ich później żałować lub nie żałować. Nikt jednak nie ma prawa Cię za to oceniać, a tym bardziej krytykować. Jednak oni. Oni wzgardzili Tobą jak ostatnią szmatą. 4 najlepszych przyjaciół i przyjaciółka. Kazali Ci wybierać oni, albo miłość. Cóż mogłaś zrobić posłuchałaś serca, a ono sprawiło, że przyjaciele odeszli i "miłość twojego życia" zdradziła Cię i pozostawiła osamotnioną.
- Cierpienie nie jest naszym celem ostatecznym. Szczęście jest naszym przeznaczeniem. - usłyszałaś nad swoją głową. Przestraszona odskoczyłaś. Twoja siostra siedziała obok Ciebie i ze smutkiem patrzyła jak pogrążona siedzisz.
- Od dziś nie ufam tym, którzy są przekonani, że mają wielu przyjaciół. To znak, że nie znają ludzi.
- Miłość. To taki szajs, na który choruje większość nastolatek. Pamiętasz? Nigdy nie chciałaś być jak wszyscy. Więc teraz podnoś ten tyłek marsz do łazienki i idziemy na zakupy. Mam dość bezczynnego patrzenia jak opadasz na dno.
Tego Ci brakowało. Kogoś komu będzie na Tobie zależeć, kogoś kto pomoże Ci wyrwać się z objęć przeszłości. Próbowałaś się uśmiechać. Twoja siostra dokładała wszelkich starań, abyś po raz pierwszy od pół roku zaśmiała się. I.. udało jej się. Wychodząc z galerii twój śmiech słychać było w całej okolicy. Chodź na moment powróciłaś stara Ty. Taka jak kiedyś.
*miesiąc poźniej*
Stoisz nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Wasze spojrzenia się spotykają, a ty powstrzymując oddech, spuszczasz wzrok. Twoje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. On chłopak spotkany przypadkiem w kawiarni z burzą loków na głowie i przeszywającym zielonym spojrzeniem. Pragnęłaś go. Co prawda znałaś go od 2 tygodni, ale wiedziałaś o nim wszystko. Marzyłaś o jego ciepłym i szybkim oddechu na twojej szyi. Jego dotyku, który obudzi we tobie wszystkie zmysły. Jego wzroku, który rozbudzi twoje ciało. Jego gorących ustach i tym języku, który doprowadziłby do szaleństwa. Usiedliście na ławce w parku. Wpatrzona w niego, z rumieńcami na policzkach sprawiałaś wrażenie w pełni szczęśliwej.
- Powiedź mi. Co byś dla mnie zrobiła?
- Gdybyś kiedyś stał samotnie tak, w deszczowy dzień bez parasola barw, a ujrzałbym Ciebie, podeszłabym . . . Po prostu zrobiła to i przytuliła Cię. Tam gdzie słońce świeci, a dzieci bawią się na placu, tam gdzie kawiarenek milion na ulicznym maglu, gdzie spojrzeń bilon codziennie wymierzonych, a ja ciągle widziałabym Twoje oczy.
- Zwykła znajomość zamieniła się nagle w tak silną miłość..
- Słucham?
- Wtedy w kawiarni. Nie wpadłem na Ciebie przypadkiem. Spodobałaś mi się, a ja chciałem Cię lepiej poznać. Zakochałem się w Tobie. Kocham Cię.
- Wiesz wielu facetów mi się podoba. Kilkunastu mnie kręci. Na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. W paru podoba mi się ich niezwykła osobowość, a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. Jednak kochać, mogę tylko tego jednego. I nie wiedzieć czemu, ale padło na Ciebie...
- Kocham Cię (T.I)
-Ja Ciebie też Harry.

W jednym momencie, wasze usta złączyły się w jedną całość. Chciałaś by ta chwila trwała już do końca, nie chciałaś jej przerywać. Wasz pocałunek był na początku delikatny, ale z czasem zrobił się energiczny i brutalny. Podobało ci się. Wiedziałaś, że to jest właśnie ten jedyny, dzięki któremu uśmiech nie będzie schodził z twojej twarzy. Że będzie twoim przyjacielem, jak i wielką miłością. Kochałaś go całym swoim sercem, tak jak on Ciebie.
______________________________________________________________________________

To tak, macie tutaj z Hazzą. Wczoraj było narodowe święto Directionerek, można to tak ująć. Trzy lata temu 23, chłopcy zeszli sie w zespół. Naprawdę jest to wielkie przeżycie, że już trzy lata jesteśmy z nimi. A jak wam podoba się ich nowa piosenka Best Song Ever ? Moim zdaniem jest świetna, jak oglądałam po raz pierwszy to tylko mogłam pozdrawiać z podłogi. Jak i za każdym razem, ta piosenka jest kjmnhdndscnsn. I jestem bardzo dumna ze wszystkich Directionerek, za rekord na YouTube.
2 komentarze = IMAGIN [następny]

Mrs.Horan ♥