piątek, 9 sierpnia 2013

Harry & Niall cz.1 ♥

Nadszedł wieczór. Razem z Twoim chłopakiem Niall'em urządziliście sobie wieczorem filmowy. Zrobiliście górę popcornu i zasiedliście na kanapie przed telewizorem. Blondyn włączył jakiś horror- podobno bardzo dobry.
Siedziałaś tak w objęciach Irlandczyka, gdy nagle usłyszeliście głośny grzmot. Za moment zaczęło lać jak z cebra i rozpętała się straszna burza. Błysk za błyskiem, piorun za piorunem. Wyłączyliście telewizor z powodów oczywistych. Usiedliście sobie w kuchni przy świeczkach. Nie chcieliście jeszcze iść spać, byliście przecież przygotowani na maraton filmowy. Poza tym, dopiero co wypiliście kawę. 
-Mówiłaś kiedyś, że marzysz o pocałunku w deszczu.- zarywczo rzucił blondyn.
-A owszem. A jeśli chodzi o to za oknem, to nie jest deszcz, tylko nawałnica. 
-Ale to chyba nam w niczym nie przeszkodzi?- podbiegł do ciebie niczym tygrys i wziął na ręce. Właśnie miał nastąpić pocałunek, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie do nich podreptałaś i otworzyłaś je. Stał w nich młody chłopak, cały przemoczony i zdyszany.
-Dobry wieczór.- wydukał drżącym głosem.
-Dobry, dobry. Proszę, wejdź, nie stój na deszczu.
-Dziękuję.- przekroczył próg.
-Kochanie, kto przyszedł?- krzyknął Niall z kuchni.
-Chodź tutaj!- odkrzyknęłaś.
Poprosiłaś nieznajomego, aby ściągnął buty i powiesiłaś jego mokrą kurtkę na wieszak. Za moment pojawił się blondyn.
-Dobry wieczór.- przywitał go niezapowiedziany gość.
-Dobry. Co cię sprowadza?
-Przyjechałem z daleka. Szedłem do swojej ciotki, mieszka spory kawałek stąd. No i spotkałem tę straszną burzę. Chciałbym tylko prosić... o nocleg.- znegocjował.
-Oczywiście, możesz zostać.-zaproponowałaś.- Niall, pan może zostać, prawda?- spytałaś partnera o zdanie.
-Jasne. Nasze drzwi są otwarte zawsze i dla wszystkich.- uśmiechnął się kładąc obie ręce do tylnych kieszeni w spodniach. 
-Bardzo, bardzo dziękuję. A tak w ogóle, to jestem Harry.
-Jestem Niall.
-A ja [t.i].- przedstawiliście się.
-Stary, widzę, że nie masz ze sobą żadnych rzeczy. Pożyczę ci coś, jesteś cały mokry!- zaproponował życzliwy Niall.
-O, tak, dzięki.- uśmiechnął się brunet, przerzucając bujnymi lokami.
Irlandczyk dał mu jakiś T-shirt i spodnie. Nie wiedziałaś, czy też nie jakieś bokserki, ale to już sprawa między nimi mężczyznami. Wydawało ci się, że od razu się polubili. Chcąc, nie chcąc usiedliście w trójkę w salonie. Chłopaki zaczęli gadać, a ty zbytnio nie udzielałaś się w rozmowie. Bo co ty wiesz o footballu i tym podobnych sprawach? Powiedziałaś czasem jakieś słówko, czy potakiwałaś. W końcu zauważyliście, że zrobiło się naprawdę późno.
Niall poszedł wziąć kąpiel. Harry spytał ci się, gdzie mógłby spać. Zaprowadziłaś go do pokoju gościnnego i dałaś mu jedną z piżam swojego chłopaka. Było zbyt zimno, by spał w samych majtkach. Wręczyłaś mu ubranie, a on jak gdyby nigdy nic, zrzucił z siebie wszystko, co miał na sobie. Zmieszana, odwróciłaś się.
-Ymm.. mogę wiedzieć co robisz?
-Jak to co, przebieram się.
-Nie udawaj głupka.
-Ja nie czuję wstydu. Taki jestem, przyzwyczaj się.
-Nie muszę się do niczego przyzwyczajać, jutro cię tu już nie będzie.- rzekłam poirytowana.
Chłopak chwycił cię za ramię, dając znak, żebyś się odwróciła w jego stronę. Tak zrobiłaś. Brunet miał na sobie tylko dół piżamy.
-Czy ty mnie nie lubisz?- spytał patrząc ci w oczy.
-Wkurzasz mnie.- odpowiedziałaś, strącając jego dłoń z Twojego ramienia.
-Hej, co ja takiego zrobiłem?
-Jesteś... dzieciakiem. Bezczelnym dzieciakiem.- odwróciłaś się na pięcie i wyszłaś z pokoju. 
Poszłaś do kuchni zrobić sobie tosty. Nagle pojawił się Harry.
-Mogę jednego?- spytał grzecznie.
-Bierz.- odpowiedziałaś obojętnie.
Chłopak wziął sobie grzankę z talerza i usiadł na krześle. Nic nie mówiąc, zajęłaś miejsce naprzeciw niego. Wzrok wbiłaś w podłogę.
-Długo jesteście z Niall'em parą?- zadał to pytania tak znikąd, jakby nigdy nic.
-A co cię to interesuje?- rzuciłam nieprzejęta.
-Nic...- zakończył temat.
Nastała chwila ciszy.
-Widać, że bardzo cię kocha.- znów zaczął.
-Ej, o co ci biega?! Tak, kochamy się i jesteśmy szczęśliwi.
-Jesteś z nim szczęśliwa?
-Nie wiem do czego zmierzasz, ale odwal się od naszego związku i daj mi spokój!
Harry nie odpowiedział, tylko utkwił swój wzrok w pustym talerzu i przygryzł wargę. Po chwili pojawił się Niall.
-Kochanie, czemu jesteś taka zdenerwowana?
-Nic, nic.. ym.. kawa się skończyła.- wybrnęłaś.
-Nie.. tu jest jeszcze jedna puszka.
-Ah.. tak... zapomniałam.
-Ale.. chyba nie będziesz teraz pić kawy?
-No nie.. ale zauważyłam tylko, że nie ma...
-No dobra. To idziemy już spać?- pokiwałaś głową twierdząco.
-Dobranoc- powiedział Harry.
-Dobranoc.- odpowiedział Niall i spojrzał na ciebie znacząco.
-Coo?- spytałaś ze wzdrygnięciem ramionami.
-Harry mówił dobranoc.
-Tak, słyszałam. Idę już do sypialni.
-Jasne, zaczekaj tam na mnie chwilę.

*oczami Niall'a*
Zdziwiło mnie trochę jej zachowanie wobec naszego gościa. Spytałem Harry'ego, o co chodziło [t.i].
-Chyba mnie nie polubiła.
-Co ty mówisz? Czemu?
-Nie mam pojęcia! Kobiety...
***
Wstałam wcześnie. Jak na złość padało, a dokładniej lało. Poszłam sprawdzić, czy nasz gość już poszedł.
_______________________________________________________________________

Hej , nie wiem czy wam się podobają moje Imginy ! Ale jak tak dalej pójdzie  , to nie będzie tego bloga  ! :'(  Jest mi strasznie przykro bo ja się staram , a wy nic  !  :/ Nie wiem dlaczego , jest tak podświetlone, ale trudno, i tak tego nie czytacie  :/
Mrs.Horan ♥ 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Niall < Smutny,a zarazem wesoły > ♥


I że to jest niby normalne, ale i tak jest słodziachny. ♥

Jesteś z Niall’em od 3 lat. Od miesiąca jesteś Panią Horan.
Układa wam się dobrze. Reszta też znalazła swoje połówki.
Ostatnio Niall skarżył się na bóle. Dlatego też zapisałaś go do
lekarza. Poszłaś z nim. Przed chwilą twój mąż wszedł do
gabinetu a ty zostałaś na korytarzu, czekając na niego. Nie
cierpliwiłaś się bo był już tam od 30 minut a on nadal nie
wychodził. Po chwili drzwi do gabinetu otworzyły się a za
nich wyłonił się Niall z bladą twarzą. Podbiegłaś do niego. W
jego oczach zbierały się łzy.
-Niall co ci powiedział lekarz?-pytałaś, lecz odpowiedzi nie
dostałaś.
-Niall. Powiesz mi do cholery !- krzyczałaś.
-[T.I] nie wiem jak ci to powiedzieć ale…-przedłużał widać
było , że to coś poważnego.
-Niall mów. Pamiętaj , że razem wszystko przejdziemy-
mówiłaś.
-Mam...tylko 2 miesiące życia. Lekarze wykryli u mnie raka.-
gdy to usłyszałaś rozpłakałaś się jak małe dziecko.
Nie mogłaś w to uwierzyć twój mąż jest chory a wy o niczym
nie wiedzieliście. Wtuliłaś się w niego tak jak zawsze to
robiłaś. Niestety tą chwilę przerwał wam lekarz. Mówiący, że
Niall zostanie w szpitalu przez całe 2 miesiące. Lekarz też
poprosił cię abyś przywiozła swojemu mężowi ciuchy oraz
inne potrzebne rzeczy. Wróciłaś do domu. Znów płakałaś.
Powiadomiłaś wszystkich o tym , że Niall jest w szpitalu.
Twoi przyjaciele byli z tobą. Liam zaoferował ,że zawiezie
Niall’owi ciuchy. Ty za to poszłaś się położyć. Obudziłaś się
o 10.00. Szybko wstałaś przebrałaś się, zjadłaś śniadanie i
jechałaś do Niall’a. Tak wyglądał twój każdy dzień. Niall był
coraz chudszy, jego przepełnione radością oczy nie były już
takie same a słodki uśmiech nie schodzący z jego twarzy
znikł tak jakby go nigdy nie było.
*2 miesiące później*
Dowiedziałaś się , że jesteś w 2 miesiącu ciąży. Uradowana
tym, czym prędzej pokierowałaś się do sali Niall’a. Z
uśmiechem na twarzy weszłaś do niej. Która była pusta. Nie
było niczego. Ani ciuchów Niall’a ani jego. Szybko
pokierowałaś się do lekarza. Tam dowiedziałaś się , że Niall
nie żyje. Zmarł wtedy kiedy ty byłaś u lekarza na innym
oddziale. Zaczęłaś płakać. Chciałaś się podzielić z nim tą
wspaniałą wiadomością ale nie zdążyłaś. Twój ukochany
odszedł bez pożegnania. Ale za to zostawił ci jakąś cząstkę
siebie, zostawił po sobie następnego człowieka którego
będzie kochać bezgranicznie tak jak kochasz go nadal.
~*~
Dziś jest dzień pogrzebu. Wszyscy twoi i Niall’a bliscy są
razem z tobą. Cały czas płakałaś. Nie mogłaś opanować łez.
Fani jego zespołu byli również z tobą. Ślad po nim nie zaginie
zawsze będzie w waszych sercach. Zawsze będziecie go
widzieć jako uśmiechniętego chłopaka o ślicznych błękitnych
oczkach i nieziemskim uśmiechu.
*rok później*
Masz ślicznego 5 miesięcznego synka. Odziedziczył po swoim
ojcu imię. Ma takie same piękne oczka i uśmiech jak tata.
Uwielbia słuchać płytę swojego ojca. Co dziennie jesteś z
Małym Niall’em na grobie jego ojca a twojego męża. Wiesz ,
że twój Niall patrzy na was z góry i obserwuje małego Niall’a
jak rośnie.
_____________________________________________________________________________

Jejku, coś takiego, jest  !  Mam nadzieje, że się spodoba pomysł, że coś innego ! Buziaki ♥
Mrs. Horan ♥

środa, 7 sierpnia 2013

Harry ♥



Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznał? Ale nigdy ich nie poznasz. Nigdy ich nie pokochasz.
Kolejny raz niczym zjawa mijasz wiszące w korytarzu lustro. Zatrzymujesz się i z obrzydzeniem patrzysz na odbicie. Oczy podkrążone od płaczu, rozciągnięta koszulka, przetłuszczone, niechlujne włosy. Opuściłaś głowę i znów zamknęłaś się w swoim pokoju. Wpatrzona w ruchliwą panoramę Londynu za oknem zastanawiałaś się czyż nie po to właśnie są przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze? Gdzie te 4155478 znajomych z facebooka. Gdzie ta 5 na, którą zawsze mogłaś liczyć? Zostawili Cię. Przez jeden błąd, chodź obiecali że zawsze będą. Masz prawo popełniać błędy i masz prawo ich później żałować lub nie żałować. Nikt jednak nie ma prawa Cię za to oceniać, a tym bardziej krytykować. Jednak oni. Oni wzgardzili Tobą jak ostatnią szmatą. 4 najlepszych przyjaciół i przyjaciółka. Kazali Ci wybierać oni, albo miłość. Cóż mogłaś zrobić posłuchałaś serca, a ono sprawiło, że przyjaciele odeszli i "miłość twojego życia" zdradziła Cię i pozostawiła osamotnioną.
- Cierpienie nie jest naszym celem ostatecznym. Szczęście jest naszym przeznaczeniem. - usłyszałaś nad swoją głową. Przestraszona odskoczyłaś. Twoja siostra siedziała obok Ciebie i ze smutkiem patrzyła jak pogrążona siedzisz.
- Od dziś nie ufam tym, którzy są przekonani, że mają wielu przyjaciół. To znak, że nie znają ludzi.
- Miłość. To taki szajs, na który choruje większość nastolatek. Pamiętasz? Nigdy nie chciałaś być jak wszyscy. Więc teraz podnoś ten tyłek marsz do łazienki i idziemy na zakupy. Mam dość bezczynnego patrzenia jak opadasz na dno.
Tego Ci brakowało. Kogoś komu będzie na Tobie zależeć, kogoś kto pomoże Ci wyrwać się z objęć przeszłości. Próbowałaś się uśmiechać. Twoja siostra dokładała wszelkich starań, abyś po raz pierwszy od pół roku zaśmiała się. I.. udało jej się. Wychodząc z galerii twój śmiech słychać było w całej okolicy. Chodź na moment powróciłaś stara Ty. Taka jak kiedyś.
*miesiąc poźniej*
Stoisz nerwowo bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Wasze spojrzenia się spotykają, a ty powstrzymując oddech, spuszczasz wzrok. Twoje serce na kilka sekund staje, a tętno cichnie. Taka kilkusekundowa śmierć jest niezwykła. On chłopak spotkany przypadkiem w kawiarni z burzą loków na głowie i przeszywającym zielonym spojrzeniem. Pragnęłaś go. Co prawda znałaś go od 2 tygodni, ale wiedziałaś o nim wszystko. Marzyłaś o jego ciepłym i szybkim oddechu na twojej szyi. Jego dotyku, który obudzi we tobie wszystkie zmysły. Jego wzroku, który rozbudzi twoje ciało. Jego gorących ustach i tym języku, który doprowadziłby do szaleństwa. Usiedliście na ławce w parku. Wpatrzona w niego, z rumieńcami na policzkach sprawiałaś wrażenie w pełni szczęśliwej.
- Powiedź mi. Co byś dla mnie zrobiła?
- Gdybyś kiedyś stał samotnie tak, w deszczowy dzień bez parasola barw, a ujrzałbym Ciebie, podeszłabym . . . Po prostu zrobiła to i przytuliła Cię. Tam gdzie słońce świeci, a dzieci bawią się na placu, tam gdzie kawiarenek milion na ulicznym maglu, gdzie spojrzeń bilon codziennie wymierzonych, a ja ciągle widziałabym Twoje oczy.
- Zwykła znajomość zamieniła się nagle w tak silną miłość..
- Słucham?
- Wtedy w kawiarni. Nie wpadłem na Ciebie przypadkiem. Spodobałaś mi się, a ja chciałem Cię lepiej poznać. Zakochałem się w Tobie. Kocham Cię.
- Wiesz wielu facetów mi się podoba. Kilkunastu mnie kręci. Na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. W paru podoba mi się ich niezwykła osobowość, a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. Jednak kochać, mogę tylko tego jednego. I nie wiedzieć czemu, ale padło na Ciebie...
- Kocham Cię (T.I)
-Ja Ciebie też Harry.

W jednym momencie, wasze usta złączyły się w jedną całość. Chciałaś by ta chwila trwała już do końca, nie chciałaś jej przerywać. Wasz pocałunek był na początku delikatny, ale z czasem zrobił się energiczny i brutalny. Podobało ci się. Wiedziałaś, że to jest właśnie ten jedyny, dzięki któremu uśmiech nie będzie schodził z twojej twarzy. Że będzie twoim przyjacielem, jak i wielką miłością. Kochałaś go całym swoim sercem, tak jak on Ciebie.
____________________________________________________________________________

No hej , jak tam wasze wakacje  !! Mi strasznie szybko mijają, aż za szybko  !! 
Miałabym do was taką małą prośbę, żeby ten kto przeczyta tego imagina, skomentował. To dla mnie ważne. Możecie anonimowo, ale prosze was o to. To naprawde daje motywacje do pisania. :)
Mrs.Horan ♥